Być w ciąży i nie zwariowac. źródło: pixabay.com
Życie

Być w ciąży i nie zwariować

Być w ciąży i nie zwariować to naprawdę duże wyzwanie. Nie dość, że hormony grasują w Twoim ciele to jeszcze upodobały sobie w szczególności Twoją głowę. Twój nastrój zachowuje się jak na kolejce górskiej i to takiej dla najodważniejszych. Niepokój i strach towarzyszy Ci na każdym kroku, podwajając swoją siłę z każdym tygodniem.  Do tego dochodzą niedogodności fizyczne, zadyszka, zgaga a potem ociężałość sprawiająca, że najprostsze czynności są mega wyzwaniem. Dorzućmy do tego uroki nieprzespanych nocy, senność w ciągu dnia i ciągłe wycieczki do toalety a staniemy się pierwszymi, które przyjmą na oddział psychiatryczny.

No cóż nie brzmi to cudownie, a ponoć ciąża to taki wspaniały czas. Kryje się za tym pewnego rodzaju paradoks. Z jednej strony to naprawdę dobry czas. Stajesz się pępkiem świata dla najbliższych. Dogadzają Ci, odpuszczają w niektórych sprawach i przymykają oko na humory. Poza tym znacie owy przesąd, że kobiecie w ciąży się nie odmawia bo Cię zjedzą myszy (bądź w innej formie: bo się w domu odmawiającego zalegną myszy). Prawda, że urocze?  Niemniej istnieje ta druga strona medalu, o której wspomniałam na początku. Wszystkie te dolegliwości, które w czasie ciąży dają nieźle popalić.

Powiem szczerze, że dla mnie wyzwaniem w ciąży było bycie normalną. Choć w sumie normalną to ja zbytnio nie jestem ale wiecie o co mi chodzi. Starałam się aby ciąża nie zdominowała mojego życia a ładnie się w nie wkomponowała. Nie zawsze mi się to udawało ale jakoś szło. Próbowałam się trzymać paru zasad, pewnie znanych wszystkim, które naprawdę pomagają. O to one:

Ciąża to nie choroba. No właśnie, ciąża to nie choroba, która eliminuje Ci wszystko i wszystko zabrania. Oczywiście, gdy wszystko przebiega prawidłowo i nie ma przeciwwskazań od lekarzy to można funkcjonować prawie normalnie. Ja osobiście pracowałam do połowy ósmego miesiąca i byłam w miarę czynna fizycznie. Pod koniec już wycieczka do sklepu stawała się maratonem ale było to lepsze od ciągłego siedzenia. To prawda trzeba na siebie bardziej uważać i trochę więcej myśleć ale nie można też ograniczyć się nie wiadomo jak.

Zapomnij o forach, komentarzach innych w internecie. Chcesz poczytać? Poczytaj na sprawdzonych portalach z wybranej tematyki. Potrzebujesz informacji, zapytaj lekarza czy też położną. Jeśli już musisz się pokusić na niesprawdzone informację to podchodź do nich bardzo ale to bardzo ostrożnie i z przymrużeniem oka. Nawet gdy pochodzą od Twoich znajomych. Każda ciąża jest inna i w każdej może być inaczej niż u kogoś. Jeśli będziesz wszystko brała dosłownie to w przeciągu chwili okaże się, że masz milion chorób i dolegliwości a co za tym idzie pojawi się panika.

Nie panikuj. Ja wiem w teorii to pięknie brzmi ale naprawdę udaje się przełożyć to na praktykę. Gdy już z jakiegoś powodu dopadnie Cię panika, usiądź, złap kilka głębszych oddechów, spróbuj się uspokoić i pomyśl praktycznie. Czasem lepiej działać na chłodno (bo nuż rozwiązanie samo przyjdzie) niż w pośpiechu i nagle. Panika nie jest dobrym doradcą (choć przyznam, że ciężko jej unikać).

Bądź rozsądna. Będąc w ciąży nie da się uniknąć napływu wiedzy. Wiedzy od lekarzy, znajomych, rodziny, książek i internetu. Często rady, które otrzymujemy są przydatne ale czasem warto na nie spojrzeć rozsądnie. Gdyby człowiek stosował się wszystkich zakazów, nakazów, przesądów i Bóg wie czego to by zwariował na samym początku. Oczywiście niektórych zasad trzeba przestrzegać bezwzględnie ale nieliczne można delikatnie naginać. Zawsze jednak w granicy zdrowego rozsądku.

Próba trzymania się tych zasad sprawiła, że przeszłam ciążę w miarę bezproblemowo i nie mam zbyt złych wspomnień. Były gorsze dni ale jednak więcej było tych lepszych. Tu oczywiście muszę oddać pokłony mojemu mężowi, który dzielnie mi towarzyszył w owym ciężarnym czasie.

Nie wiem czy Wam pomogą owe sugestię bo jak już wspomniałam, każda ciąża jest inna i każda z nas jest inna. Najważniejsze aby wypracować swój własny sposób na to aby nie zwariować w ciąży 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *