Ach, co to był za ślub!
Życie

Ach, co to był za ślub!

Emocje opadły, osiadł kurz i śmiało można krzyknąć – udało się! Tak, moi drodzy, stanęliśmy na ślubnym kobiercu i powiedzieliśmy sobie TAK! Dzień ten minął mi jak jedna chwila i choć było sporo wpadek  to było wspaniale!

Przygotowania

Mówi się, że przygotowania do ślubu trwają rok a nawet dłużej. Nam zajęło to nie całe trzy miesiące, bo była to spontaniczna decyzja, czemu nie i już. Widać było nam to pisane bo mieliśmy dużo szczęścia. Spotkaliśmy na swojej drodze bardzo sympatyczne osoby, które nam pomogły i sprawiły, że mamy wspaniałe wspomnienia.

Ach, co to był za ślub!

Sala

Od początku chcieliśmy salę z klimatem, coś co nie przypomina stylu pałacowego. Zaryzykowaliśmy i zadzwoniliśmy do pewnego miejsca. Miejsca, które wiele lat mijałam, i które było moim marzeniem. Wątpiłam bo przecież terminy ale… okazało się, że jest wolny piątek w sierpniu. Szybka decyzja i mamy salę! Ciekawi o jakim miejscu mowa, ano o Folwarku „u Różyca” nad Zalewem Zegrzyńskim. Jest to miejsce bajeczne, posiadające specyficzny klimat i swój niepowtarzalny urok. To miejsce, które zostaje w pamięci na długo.

 

Ach, co to był za ślub!

Przy organizacji wszystkiego pomaga Pani Aneta, cudowna osoba. Doradza, pomaga i dba o wszystko. Jeśli się jeszcze wahacie to nie powinniście. Obsługa wesela oraz właściciel Pan Różyc są bardzo mili i pomocni. Można całkowicie zapomnieć o tej kwestii bo będzie dopięta na tip top. Przechodząc płynnie do jedzenia to cóż mogę powiedzieć. Nie znajdziecie tutaj krewetek i dań z kuchni świata. Znajdziecie tu pyszne swojskie jedzenie, chleby wypiekane na miejscu, wędliny i ryby wędzone własnoręcznie, racuchy serwowane z patelni czy płonąca szynka, nie wspominając o herbacie gotowanej na piecu. Palce lizać! Więcej znajdziecie tutaj: www.folwark.waw.pl

Ach, co to był za ślub!

Oprawa muzyczna

Dobre wesele to dobra muzyka. Po chwilowym zastanowieniu postawiliśmy na DJ i z polecenia zadzwoniliśmy do Piotra Pontusa (DJ Pontus) i muszę przyznać, że lepiej trafić nie mogliśmy. Jest to tak pozytywna i sympatyczna osoba, że aż trudno opisać. Nie tylko sprawi, że oprawa muzyczna będzie idealna ale poprowadzi cała imprezę, tak, że możecie o wszystkim zapomnieć. Przygotuje scenariusz, poruszy najbardziej odpornych gości i poprowadzi zabawy, że każdy będzie je wspominał. Jeśli więc szukacie DJ to dzwońcie do Piotra i bierzcie go w ciemno!

Ach, co to był za ślub!

Tort

Tort to wyzwanie. Smaki, kształty, ceny. Zapytaliśmy i polecono nam Zakład piekarniczo – cukierniczy Kacper w Zagościńcu koło Radzymina. Bardzo sympatyczna właścicielka, uraczyła nas degustacją smaków, doradziła i wykonała piękny tort. A co najważniejsze bardzo smaczny. Polecamy wszystkim!

Ach, co to był za ślub!

Kwiaty

Kwiaty, temat rzeka. Bukiet, dekoracja kościoła, dekoracja sali a koszty rosną. Korzystając z rady postanowiliśmy sami zadbać o dekorację sali i na stołach zawitały piękne wrzosy w jutowych osłonkach. Zrobiły swoje i pasowały idealnie do wystroju sali. Przyznamy się, że o przystrojeniu kościoła nie pomyśleliśmy ale ksiądz o to zadbał i była bardzo ładnie. Bukiet i korsarz zrobił nam dziewczyny z „Suchego Badyla” z Nadarzyna. Parę słów co bym chciała a czego nie i wyszedł wspaniały kwietny bukiet. Nie wahajcie się tylko uderzajcie do nich w ciemno!

Ach, co to był za ślub!

Cała reszta

Ograniczony budżet robi swoje. Zrezygnowaliśmy z fotografa i kamerzysty, prosząc naszych przyjaciół o upamiętnienie naszych chwil. I wiecie co, wyszły przepiękne zdjęcia! Lepszych nie mogliśmy mieć!.

Ach, co to był za ślub!

Suknia ślubna i dodatki, cóż, wszystko co ma przymiotnik „ślubny” zyskuje 300% ceny. Postanowiłam zaryzykować i zamówić suknię z popularnego zagranicznego serwisu i wiecie co? Przyszła piękna! Uszyta pod wymiar i chyba lepszej nie mogłam mieć.  Po garnitur zaś udaliśmy się do sklepu gdzie ponownie trafiliśmy na przesympatyczną Panią, która pomogła nam wszystko wybrać. Jednak męskie przygotowania są o wiele prostsze 😀

Ach, co to był za ślub!

Fryzura. Wiedziałam co chce i w sumie nawet dostałam co chce. Problem tylko, że już w drodze do kościoła zaczęła się rozwalać. A po godzinie wesela, razem z moją świadkową musiałyśmy się zabawić w fryzjerki. Więc cóż nie polecę owego zakładu fryzjerskiego. Powiem Wam tylko jedno, jakoś kompletnie mnie to nie ruszyło, wręcz tylko powodowało śmiech. Mało kto może poszczycić się fryzurą gubiącą wsuwki 😀 Dobrze, że makijaż robiłam sobie sama bo z moim szczęściem by pewnie szybko spłynął 🙂

Ach, co to był za ślub!

Alkohol i inne dodatki. Cóż tu już pełna dowolności ale uwierzcie wybieranie trunków jest trudne. Tyle trzeba popróbować 🙂 A z dodatków zdecydowaliśmy się na księgę gości, resztę atrakcji zapewniła nam sala 🙂

Ach, co to był za ślub!

Auto. Nawet o tym nie pomyśleliśmy 😀 Chcieliśmy dorożkę a że nie wypaliło to pojechaliśmy nieprzystrojonym pospolitym autem i wiecie co. Wcale to nie jest ważne.

Ach, co to był za ślub!

Ślub

Mieliśmy dość nietypowy ślub choć w sumie coraz popularniejszy bo razem z chrzcinami. Byliśmy troszkę niepewni tego co nas czeka bo od podjęcia decyzji do dnia ślubu zmienił się proboszcz.  Nie mogliśmy trafić lepiej, poprowadził nam ślub i chrzciny w atmosferze uśmiechu i radości. Padły nawet żarty:

Po kolejnej awanturze, mąż postanawia skończyć swój żywot ziemski i udaje się na wodę. Gdy jest już bliski odebrania sobie życia, słyszy głos:
– Nie rób tego! Nie warto.
Zatrzymuje się, rozgląda i pyta:
– Kim jesteś?  
– Jestem Twoim Aniołem Stróżem
Rozgniewany krzyczy:
– To gdzieś Ty był jak brałem ślub!

Oby Mój Mąż nie musiał tak kiedyś krzyczeć!

Ach, co to był za ślub!

Wesele

O kurczę. Zleciało szybciej niż nie wiem co. Bawiłam się przednie, nie martwiłam się niczym. Żyłam chwilą i cieszyłam się z niej. Udało się potańczyć, udało się chwilę porozmawiać, udało się zjeść i przyznam chciałoby się więcej i dłużej. Jedno jest pewne było nie zapomniane!

Byłam też prawdziwą damą czy jako to tam się mówi, bo miałam przygotowaną skromniejszą kreację na zmianę. W sumie dość szybko zmieniła bo z rocznym maluchem ciężko było w sukni.  No i oczywiście bardzo wygodne buty bo białe adidasy 😀

Złote rady

Ślub to przeżycie indywidualne. Różne pragnienia i oczekiwania. Ja mogę doradzić tylko parę rzeczy:

  • bądźcie sobą, nie kimś innym
  • róbcie to co chcecie, nie wzorujcie się na innych, nie spełniajcie oczekiwań innych
  • cieszcie się każdą chwilą ślubu i wesele
  • olejcie problemy i wpadki, to nie jest ważne

i najważniejsze:

Otoczcie się przyjaciółmi, ludźmi, na których możecie polegać, którzy będą się cieszyć Waszym szczęściem.

„Prawdziwym szczęściem jest móc dzielić z bliskimi najpiękniejsze chwile swego życia”

Ach, co to był za ślub!

Ach, co to był za ślub!

Dziękujemy wszystkim!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.