Witajcie w latach dwudziestych XXI wieku
Życie

Witajcie w latach dwudziestych XXI wieku

No i mamy Nowy Rok, 1 stycznia 2020 roku czyli Witajcie w latach dwudziestych. Już po raz trzeci zabieram się za podsumowanie minionego roku a także kuszę na wymyślenie noworocznych planów choć jak wiadomo ciężko u mnie z nimi bywa. Przeważnie spoczywa tylko na spisaniu planów… ale wiecie co, jakoś mi to nie przeszkadza. W końcu lepiej cieszyć się życiem, niż smucić tym czego się nie udało zrealizować.

Rok 2019 pod względem książkoholizmu

Rok 2019 to rok, w którym udało mi się zrealizować wyzwanie „52 książki”, co przy wiecznym braku czasu jest dla mnie sukcesem i z czego bardzo się cieszę. Miniony rok to także rok nowości a dokładnie audiobooków, które postanowiłam wypróbować. Najpierw dzięki darmowemu abonamentowi do aplikacji Lecton, a później Storytelowi, który mnie skusił swoim pomarańczowym kolorem. Co prawda, dużo ich nie było bo udało się się wysłuchać tylko dziesięciu pozycji. Przyznam, że nie do końca mi jakoś one leżą i zawsze zapominam, że mogę ich posłuchać. Wynika z tego, że chyba jestem jednak miłośnikiem staromodnego czytania, choć nie ukrywam, że z racji braku miejsca na książki coraz więcej pozycji ląduje na moim kundelku 🙂

Jeśli chodzi o pozycje, które zapadły mi w pamięć w minionym roku to na pewno „Tajemnice wydarte zmarłym” Emily Craig, „Galeria umarłych” Chrisa Cartera i „Zapach śmierci” Simona Becketa a także „Trucizna” Sharon Bolton – czyli można by rzec moje klimaty. Z nowości urzekła mnie Katherine Arden ze swoim „Niedźwiedź i słowik” oraz „Dziewczyna z wieży”. Porażką okazała się w sumie tylko jedna pozycja, „Zapach goździków” Agnieszki Lis. Przyznam się, że żałuje każdej minuty z nią.

Mimo, że co roku stawiam sobie postanowienie, że będzie to rok Stephena Kinga, to po raz kolejny się nie udało i tylko jedna pozycja zawitała na liście. Również nie udało mi się nadrobić zaległości w recenzjach a wręcz geometrycznie one rosną. Książek dziecięcych więcej czeka do zrecenzowania niż pojawiło się na blogu. No ale przecież kolejny rok przede mną więc może uda się choć ciut ciut nadrobić.

Jestem bookstagramerką 

Rok 2019 to rok kiedy założyłam swojego książkowego instagrama. Cóż moje zdjęcia nawet w ułamku nie dorównują zdjęciom, które pojawiają się w wirtualnym świecie bookstagramowych. Przyznam, że podziwiam wszystkie instagramerki za tworzenie pięknych kompozycji, gdzie bohaterkami są książki. Chciałabym chociaż w małym stopniu móc dorównywać im a także znajdować czas na prowadzenie owego kanału ale cóż. Prawda jest taka, że częściej mnie tam nie ma niż jestem. Chciałabym napisać, że w 2020 coś się zmieni ale wątpię. Niemniej uparcie będę próbować go prowadzić.

A co się działo poza książkami?

Zapewne to samo co u każdego, czyli próba znalezienia czasu na cokolwiek. Nie wiem jak Wam ale strasznie mi on ucieka i nawet nie zdarzę się obejrzeć a mija tydzień, miesiąc, kwartał. Miałam sporo planów na wpisy z wyjazdów czy wycieczek ale czekają one ciągle w zawieszeniu. Może to też dlatego, że czasem wole się położyć spać czy poczytać niż siedzieć przed ekranem monitora. Jakby nie było, osiem godzin w pracy przed laptopem może zniechęcić dalsze siedzenie przy nim.

Rok 2019 to także rok spełnienia mojego koszmaru czyli wylądowaniu z dzieckiem w szpitalu. Chyba nie chce pamiętać tego okresu, nerwów, strachu i przerażenia. Człowiek przestaje normalnie funkcjonować, myśleć, żyje chwilą. Niemniej daliśmy radę, przetrwaliśmy i żyjemy dalej.  Ale koniec smutków, bo to rok cudownych wakacji, które spędziliśmy zarówno nad morzem, jak i na mazurach. Każdemu polecam takie czternaście dni odpoczynku.  To także rok kiedy postanowiłam spełnić dwa małe marzeniach, zakupić porządny ekspres do kawy by móc się nią delektować i uwaga suszarkę, by w końcu przestać rozstawiać mokre ubrania po kątach.

A co będzie w 2020 roku?

A kto to może wiedzieć. To kolejne, nie zapisane dni, które pewnie przyniosą wiele niespodzianek.  Ja osobiście mam nadzieje, że będzie to kolejny rok wyzwań i uśmiechów a także przyjemności. Pewnie zdarzą się smutki choć mam nadzieje, że będzie ich mniej niż w tym roku.

Na koniec, chciałam Wam wszystkim życzę zdrowia i szczęścia bo to chyba najważniejsze!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *