Jestem pieszym mam prawo, autor: Ryan McGuire / gratisography.com 
Życie

Jestem pieszym! Mam prawo!

„Jestem pieszym. Przecież mam zielone! Mam prawo! – oczywiście, że prawo masz ale czy chcesz je „świętować” na cmentarzu?

Często poruszając się po ulicach spotykam się z sytuacjami, które mrożą krew w żyłach. Przejście dla pieszych, oznaczone, bez sygnalizatora i pieszy, nie zatrzyma się, zapatrzony w telefon w wmaszerowuje na pasy. Oczywiście, gdy już dumnie postawi nogę na zebrze ma pierwszeństwo ale ono niestety nie działa na prawa fizyki i tonowe auto nie stanie w miejscu. A wystarczyło na chwilę oderwać wzrok od ekranu… Zima, ślisko, widać, że kierowca walczy o utrzymanie auta w obrębie jezdni. Kierowcy zjeżdżają mu z drogi widzą co się dzieje a pieszy? Stoi na pasach i jeszcze wymachuje ze złością ręką, że ma zielone i ma prawo! Cóż auto w poślizgu ma gdzieś to prawo.

Zawsze mnie zastanawiało co ludzie sobie myślą. Czy wraz z rozwojem technologicznym nasz rozum i chęć przetrwania zaginęły? Czy naprawdę przenosimy wirtualny świat w rzeczywistość? Różnica jest taka, że tam możemy mieć wiele żyć a tu… jedno.

Wśród uczestników ruchu drogowego wyróżniają się dwie grupy: piesi i kierowcy. Te dwa odrębne środowiska koegzystują wśród krętaniny dróg i chodników, próbując nie wpadać na siebie. Choć są to zbiory łączne to czasem mam wrażenie, że dzieli ich przepaść, a gdy już przypadkiem ich droga się przetnie to status wroga murowany. Pytanie tylko dlaczego?

Zajrzałam do statystyk Policji z 2016 odnośnie wypadków. Wypadków z pieszymi z winy kierujących było 3823 (211 zabitych) z winy pieszych 2449 (zabitych 399). Dość przerażające dane. Jak widać każde ze stron ma coś na sumieniu i ciężko powiedzieć, kto bardziej winny. Na pewno ludzkie ciało przegra z metalowym autem.

Można by się wdać w dyskusję. Analizować, komentować, popierać się statystykami, wprowadzać coraz to nowsze przepisy tylko co one dadzą? Może i poprawią bezpieczeństwo ale czy wpłyną na nasze zdrowy rozsądek, wątpię. Zamiast tego uczmy się, myślmy, to naprawdę niewiele kosztuje. Przepisy dbają o nas ale nie stanowią muru bezpieczeństwa, nie zatrzymają auta, nie przywrócą nam życia. Wchodząc na jezdnie rozglądajmy się, myślmy gdy stajemy na drodze pojazdom. Bo często może się zdarzyć, że odrobina rozsądku uratuje od tragedii.

Prawdą jest, że w tej rozgrywce bardziej poszkodowanym jest pieszy, z prostej przyczyny jest słabszy. Nie wygra starcia z autem. Dlatego też nie krzyczcie, że macie prawo, bo ono Wam nie pomoże. Za to myślcie jak przetrwać w tej miejskie dżungli tak aby cieszyć się zdrowiem. Wy zaś kierowcy myślcie podwójnie, siedząc za kółkiem auta stajecie się niebezpiecznymi potworami, którzy powinni być czujni na maxa.

Winny, niewinny. Nieważne. Życie jest jedno, więc myślmy na drodze!

zdjęcie autorstwa:  Ryan McGuire / gratisography.com 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *