“Zaproś mnie na pumpkin latte” - Anna Chaber
Książki

“Zaproś mnie na pumpkin latte” – Anna Chaber [recenzja]

Czy Wy też nie przepadacie za taką nijaką pogodą? Niby luty a za oknem jesienna plucha. Coś tak myślę, że mu bliżej do ponurego listopada niż zimowego stycznia. Ta błotna aura przyprawiła mnie o dość ponury nastrój, a na to nie ma nic lepszego niż smaczna kawa i dobra książka. A co gdyby tak połączyć te dwie rzeczy? Mogłoby być idealnie, nieprawdaż? W związku z tym nie ma co się dłużej zastanawiać tylko sięgnąć po książkę Anny Chaber “Zaproś mnie na pumpkin latte”. Mamy lekturę, mamy kawę, a że sezon dyniowy dawno minął, to co. 

Anna Chaber, Opolanka, mieszkająca w Brukseli. Z wykształcenia inżynier chemiczny, który pasjonuje się kwestiami zrównoważonego rozwoju i środowiska. Postanowiła zadebiutować i jesienią 2021 oddać w ręce swoją pierwszą książkę “Zaproś mnie na pumpkin latte”. Przyznam, że już od zapowiedzi kusił mnie ten tytuł ale jakoś nie miałam okazji po nią sięgnąć. Aż przyszedł jesienny luty i sama trafiła w moje ręce. Nie pozostało mi nic innego jak zanurzyć się w tym debiucie literacki okraszonym dyniową latte i wiecie co, nawet mi zasmakowało. 

“Zaproś mnie na pumpkin latte” to historia Pauli, która pracuje w korporacji. Poznajemy ją w momencie, kiedy to jesień zaczyna rozkwitać a raczej chlustać deszczem. Nasza bohaterka nie ma zbyt przyjaznych odczuć co do tej pory roku. A gdy dodamy do tego, że należy do osób, które mają przysłowiowego pecha to możecie się domyślić, że i los jej nie odpuszcza. Niemniej nie poddaje się i dzielnie próbuje sprostać wyzwaniu jakim jest życie. Żeby nie było jej nudno, to jesienne dni postanawiają ubarwić jej ścieżkę i stawiają na niej Grega, baristę z sieciowej kawiarni. Czyżby zaczynał kwitnąć kawowy romans? A może gorzki smak kawowej przeszłości nie pozwoli na smakowanie go? Ciekawi?

Anna Chaber stworzyła, można by powiedzieć, że prostą historię, historię, która mogłaby się toczyć obok nas. Powołała do życia bohaterów, którzy śmiało mogliby być naszymi znajomymi czy to z biura czy z kawiarni. Borykają się ze swoimi problemami, starają się żyć przyszłością a nie przeszłością, mają marzenia i mimo przeciwności próbują je realizować. Autorka nie ubarwia zbytnio rzeczywistości, nie dosładza i nie tworzy ckliwej opowieści. Oczywiście, przypudrowała tam gdzie trzeba ale w granicach dopuszczalnej normy. Co prawda, ciężko tu szukać głębi czy też wybitnego kunsztu ale czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Pani Anna tak poprowadziła ową historię, że wciąga ona czytelnika, sprawia, że zżywamy się z bohaterami i jesteśmy ciekawi jak się ona skończy. 

Choć pisałam, że “Zaproś mnie na pumpkin latte” nie posiada ukrytej głębi i można by o niej powiedzieć, że to lekka powieść obyczajowa to jednak autorka poruszyła w niej dość poważne tematy. Pierwszy z nich to dość ważna kwestia jaką jest rak piersi. Ze stron powieści wypływa jak ważna jest profilaktyka i uświadamianie o samobadaniu. Drugim tematem, który się przewija to praca w korporacji. Zasady, problemy, wymagania – kto pracował ten wie. Poruszony też jest tu wątek kobiet i ich zmagania nie tylko o równouprawnienie ale także molestowanie w miejscu pracy. Temat trudny i mocny. Trzecim wątkiem jest próba radzenia sobie z przeszłością, z czymś na co nie mamy wpływu ale co mocno wpływa na nas. Czasem potrzeba wiele przepracować aby móc spojrzeć w przyszłość. Nie mogło też zabraknąć tematyki związanej z ochroną środowiska, którym pasjonuje się autorka.

“Zaproś mnie na pumpkin latte” to lekka książka, która sprawi, że wieczór minie przyjemnie. Prosta a zarazem mająca coś w sobie historia sprawia, że zatapiamy się w lekturze i odpoczywamy. Jak dla mnie udany debiut i zapewne sięgnę po kolejną powieść owej autorki. Tak więc jeśli szukacie czegoś obyczajowego z nutką romansu, aromatem kawy niezbyt posłodzonej to będzie to dobry wybór. 

O książce:
Tytuł: Zaproś mnie na pumpkin latte
Autor: Anna Chaber

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 320

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4

Podsumowanie:

“Zaproś mnie na pumpkin latte” to lekka książka, która sprawi, że wieczór minie przyjemnie. Prosta a zarazem mająca coś w sobie historia sprawia, że zatapiamy się w lekturze i odpoczywamy.  Tak więc jeśli szukacie czegoś obyczajowego z nutką romansu, aromatem kawy niezbyt posłodzonej to będzie to dobry wybór. 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.