“Uniesienie” – Stephen King [recenzja]

"Uniesienie" - Stephen King

Stephena Kinga nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Niekwestionowany mistrz literatury grozy, który w swoim dorobku ma kilkadziesiąt powieści budzących większe bądź mniejsze emocje. Przez jednych uwielbiany, drudzy jego twórczość omijają. Jedno jest jednak pewne, nie można mu odmówić talentu i pióra, które potrafi czytelnika przykuć i zasiać w umyślę niepokój. Tak też jest z jego najnowsza powieścią, choć to może za duże słowo, lepszą będzie większym opowiadaniem “Uniesienie”, którym możemy raczyć nasze dusze od listopada tegoż roku.

“Uniesienie” jak już wspomniałam to bardzo krótka powieść, bądź jak kto woli dłuższe opowiadanie. Cała fabuła zmieściła się na 176 stronach starannie rozszerzona odpowiednią oprawą graficzną. Niemniej nie liczy się długość a przekaz, a trzeba przyznać, że Kingowi udało się mocno zachwiać czytelnikiem. Od razu pragnę dodać, że miłośnicy grozy i gęsiej skórki, nie zaznają tu pełnej satysfakcji. To nie jest tego typu powieść, to coś z pogranicza obyczajówki rzucającej czytelnikowi prosto w oczy fakty pokazujące kim jesteśmy. No dobra jest czego się bać.

“(…)życie jest tym, co z niego zrobimy, a akceptacja jest kluczem do wszystkich naszych problemów.”

Castle Rock, miasteczko, znane czytelnikom Stephena Kinga a w nim Scott Carey, niczym nie wyróżniający się mieszkaniec. No może tym, że ma metr dziewięćdziesiąt wzrostu i waży ponad sto kilogramów, omijający wagę z daleka. Pewnego dnia jednak na nią staje i ze zdziwieniem stwierdza, że chudnie. Jego waga z dnia na dzień spada, mimo, że nie widać tego po nim. Ta sama budowa ciała, te same ciuchy. Zmienia się jednak on. Z każdym zgubionym kilogramem zaczyna coraz więcej widzieć w swojej społeczności, to co kiedyś mu nie przeszkadzało powoli zaczyna stawać się tematem numer jeden. Z biernego widza, zaczyna stawać się czynnym udziałowcem. Oswaja się też z Dniem Zero, dniem, w którym jego waga wyniesie zero. Niemniej przed tym gdy to nastąpi, stara się odmienić coś co jest skostniałe, podszyte nietolerancją i ksenofobią. Czy mu się to uda?

“Przeszłość to historia, przyszłość to tajemnica.”

Stephen King w swoim opowiadaniu zawarł to co obserwuje się w skupiskach ludzi, to jak panujące stereotypy potrafią krzywdzić, jak jeden głos zamienia się w wiele głosów. Jak jednostki ze względu na inność są źle traktowane. Jak nietolerancja przyjmuje prym a człowiek staje się skamieniałym na otaczający go świat. Przestaje zwracać uwagę i podąża za tłumem. A czasem wystarczy otworzyć oczy, wyzbyć się poglądów, które krzywdzą bo mogą się okazać bardzo niesłuszne. “Uniesienie” to także historia o umieraniu, o pogodzeniu się z tym, o pozostawieniu czegoś po sobie. To nie historia załamania się, to historia walki, nie tylko z sobą ale też z innymi.

Stephen King ponownie oddał czytelnikom książkę, która zmusza do myślenia, która pozostawia w czytelniku ślad. Czyta się ją bardzo szybko, mamy elementy fantastyki to grozy w mrocznym stylu tutaj nie znajdziemy. Niemniej ukłucia niepokoju dostarczy Wam wizja skostniałego społeczeństwa, biernego w swych odczuciach i idąca za tym co bardziej krzyczy. Zastanówcie się sami, czy nie jest to grozą dzisiejszego świata?

"Uniesienie" - Stephen King

O książce:
Tytuł: Uniesienie
Tytuł oryginalny: Elevation
Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Danuta Górska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 14-11-2018
Liczba stron: 176

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4

Podsumowanie:

“Uniesienie”  zmusza do myślenia, która pozostawia w czytelniku ślad. Czyta się ją bardzo szybko, mamy elementy fantastyki to grozy w mrocznym stylu tutaj nie znajdziemy. Niemniej ukłucia niepokoju dostarczy Wam wizja skostniałego społeczeństwa, biernego w swych odczuciach i idąca za tym co bardziej krzyczy. 

Dodaj komentarz