“Tajemnice wydarte zmarłym“ – Emily Craig [recenzja]

“Tajemnice wydarte zmarłym“ - Emily Craig

Antropologia sądowa to pojęcie, które coraz częściej gości na ekranach telewizorów czy kartach powieści. Każdy kto choć trochę interesuje się tym tematem słyszał o Temperance Brennan czy Davidzie Hunterze, antropologach, którzy na dobre zagościli na bibliotecznych półkach. Także producenci filmowi oferują nam szeroki wachlarz seriali, w których to możemy podziwiać antropologów w akcji. Niestety często ich praca zaburzona jest przez literackie czy też filmowe prawa, odbierając im rzeczywistość, pokazując czytelnikowi czy też widzowi to co najbardziej fascynujące.

W rzeczywistości życie antropologa to nie wartka akcja i szkielety wprost krzyczące swą historię. To przeważnie wielogodzinna i żmudna praca, często w niesprzyjających warunkach i powolne odkrywanie sekretów, które skrywają zmarli. Jeśli zatem chcielibyście poznać antropologię sądową od tej prawdziwej strony to powinniście sięgnąć bez wahania po książkę dr Emily Craig “Tajemnice wydarte zmarłym”, w której to autorka zaprasza nas do swojego życia, życia antropolożki sądowej.

Dr Emily Craig zabiera nas do antropologicznego świata opowiadając nam swoją historię. Wszystko zaczęło się od fascynacji kośćmi jelenia znalezionymi w dzieciństwie. Następnie ścieżka zawodowa zaprowadziła ją do kliniki ortopedycznej Hughston gdzie przez kilkanaście lat pracowała jako ilustratorka medyczna. Pewna sprawa pchnęła ją do tego aby rozpocząć studia doktoranckie na Uniwersytecie Stanowym Tennessee, gdzie pod czujnym okiem doktora Williama Bassa, założyciela Trupiej Farmy, odkrywała tajniki antropologii. Po otrzymaniu dyplomu objęła stanowisko antropologa sądowego w Kentucky i na dobre zanurzyła się w zmarłych.

“Spędziłam co najmniej pół godziny pod prysznicem, usiłując zmyć z siebie zapach śmierci, nim wreszcie zrozumiałam, że przylgnął nie do mojego ciała, lecz do mózgu.”

W “Tajemnicach wydartych zmarłych” autorka opisuje autentyczne sprawy, w które była zaangażowana. Krok po kroku wprowadza nas w tajniki bycia antropologiem. Poznamy jak ciężka to praca i ile wymaga poświęceń. Razem z nią przyjrzymy się pojedynczym przypadkom, które za każdym razem budzą różnego rodzaju emocje i stanowią nie lada wyzwanie. Dowiemy się sporo o oddziaływaniu ognia na ciało i kości, kiedy to autorka opowie nam historię z Waco, gdzie zginęło 80 osób w pożarze i trzeba było je zidentyfikować. Spojrzymy wzrokiem antropologa na skutki wybuchu bomby w budynku federalnym w Oklahoma City. W ostatnim rozdziale autorka przybliży nam miejsce  jednej z największych tragedii, zamachu na World Trade Center. Zobaczymy jak wyglądała praca antropologów i anatomopatologów, którzy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę próbowali odnaleźć ciała tych co zginęli i je zidentyfikować. Pokaże także jak wielkie emocje i poświęcenia towarzyszyły tej pracy.

“Korzystajmy z naszych możliwości, póki możemy – w końcu i tak zeżrą nas robaki.”

Dr Emily Craig opisuje swoją pracę jako powołanie i pasję. Pokazuje, że zawód antropologa to zajęcie, któremu trzeba podporządkować życie. To praca non stop, często w niesprzyjających warunkach czy też w niebezpieczeństwie. To walka ze swoimi słabościami i pokonywanie barier mimo obrzydzenia czy strachu. To książka pełna emocji, z którymi każdego dnia musi walczyć antropolog aby rzetelnie wykonywać swoją pracę. To umiejętność zapanowania nad nimi i podejścia do zwłok jak do obiektu, który może opowiedzieć swoją historię. Oczywiście należy traktować je z należytym szacunkiem ale to właśnie obiektywizm i brak emocji pozwala odkryć tajemnice, które one skrywają. Podkreśla także, że antropolog sądowy nie jest samotnym bohaterem lecz członkiem zespołu, który razem pracuje nad rozwiązaniem sprawy. To właśnie dzięki dobrej współpracy z detektywami, policjantami, anatomopatologami, entomologami, odontologami czy ekspertami z innych dziedzin udaje się rozwiązać tajemnice zmarłym, nadać im imiona i także złapać sprawców.

“Z nieprzyjemnym dreszczem uświadomiłam sobie, że choć bardzo lubimy o sobie myśleć, iż znajdujemy się na końcu łańcucha pokarmowego, w rzeczywistości po śmierci stajemy się po prostu jednym z jego ogniw.”

Temat, który poruszyła dr Emily Craig nie należy ani do łatwych ani do przyjemnych, mimo to autorce udało się nadać mu odpowiedni wydźwięk, który sprawia, że książkę pochłania się błyskawicznie. Z zapartym tchem słuchamy opowieści dr Emily, w których przeplatają się zarówno medyczne sformułowania jak i wesołe anegdotki, które rozładowują napięcie. Choć mamy do czynienia z ludzkimi tragediami to jednak wiedza, którą autorka nam przekazuje jest fascynująca i chciałoby się jeszcze więcej. Razem z nią czujemy satysfakcję z rozwiązanej sprawy a także zdajemy sobie sprawę ile to wymaga poświęcenia i czasu. To historia o kobiecie w męskim świecie, o emocjach i zmarłych, którzy mają tyle do powiedzenia.

“Tajemnice wydarte zmarłym” to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się tematem antropologii sądowej. Czy to z ciekawości czy też z pragnienia wybrania takiej ścieżki zawodowej książka Wam się spodoba. Ta pozycja rzuci Wam światło na tą trudną profesję, bez ubarwień literackich i filmowych. Naprawdę warto.

“Tajemnice wydarte zmarłym“ - Emily Craig

O książce:
Tytuł: Tajemnice wydarte zmarłym
Tytuł oryginalny: Teasing Secrets from the Dead
Autor: Emily Craig
Tłumaczenie: Hanna Pustuła - Lewsicka
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 13-03-2019
Liczba stron: 304

Oficjalna recenzja portalu:

Lubimyczytac.pl

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
5

Podsumowanie:

 

“Tajemnice wydarte zmarłym” to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się tematem antropologii sądowej. Czy to z ciekawości czy też z pragnienia wybrania takiej ścieżki zawodowej książka Wam się spodoba. Ta pozycja rzuci Wam światło na tą trudną profesję, bez ubarwień literackich i filmowych. Naprawdę warto.

Dodaj komentarz