"Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyka" – Mary Roach
Książki,  Roach Mary

„Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyka” – Mary Roach [recenzja]

W mediach pojawił się delikatny szum medialny na temat książki Mary Roach – „Bzyk”. Ponieważ z reguły działają na mnie takie zabiegi marketingowe postanowiłam zakupić jej trzy książki aby mieć co czytać w weekendy. Choć co prawda nie preferuje w książkach typu reportaże / felietony / popularno – naukowe to jednak zrobiłam wyjątek, w końcu trzeba wszystkiego spróbować.

Pierwszą książką jaką wzięłam na tapetę był tytułowy „Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków” i szczerze przyznam, że nie żałuje jej zakupu. Książka co prawda podchodzi pod dziedzinę popularno – naukowych to jednak napisana jest bardzo prostym, lekkim językiem a więc czytanie jej sprawia nam przyjemność. Mówię oczywiście o czytaniu w sensie czytaniu a nie tematyce, bo nie wiem w sumie czy zapoznawanie się z trupami może być przyjemne.  Mary Roach w swojej książce opisuje wyczyny zwłok, a dokładnie to co może się im przytrafić bądź z przyczyn naturalnych bądź przy udziale człowieka.

„Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków ” składa się z kilkunastu rozdziałów, każdy z nich porusza inny temat, w którym głównymi bohaterami są oczywiście ludzkie zwłoki. Temat, jakby nie powiedzieć, wchodzący w tabu, o którym nie każdy z nas chce rozmawiać. Ja osobiście nie wyobrażam sobie aby przy niedzielnym obiadku opowiadać o rozkładających się zwłokach nie mówiąc już o tym co planuje zrobić po śmierci. Autorka nie czeka długo aby rzucić nas od razu na głęboką wodę i pokazuje nam jak wspaniałomyślne mogą być nasze martwe głowy w chirurgii plastycznej. Pokazuje również jak nasze martwe ciało może przydać się studentom / lekarzom do nauki i zdobywaniu doświadczenia. Zadajcie sobie pytanie czy wolelibyście aby operował Was lekarz, który na Was dopiero się uczy czy taki, który pokroił już parę zwłok? Drastyczne ale prawdziwe. W następnym rozdziale opisana jest historia zwłok, a dokładnie ich zdobywania i wykorzystania przez innych doktorów z poszczególnych dekad.

W kolejnych   rozdziałach możemy poznać ludzi, którzy badają poszczególne etapy rozkładu ciała. W końcu te informacje wykorzystywane są w sprawach kryminalnych, ktoś przecież musi mieć taką wiedzę. Przyznam, że nie chciałabym jednak odwiedzić farmy trupów.  Dowiemy się także jak zwłoki wykorzystywane są przy badaniach na temat bezpieczeństwa w samochodzie, co prawda nikt zmarłem nie wyda prawa jazdy ale chętnie wykorzysta do nabicia na kierownicę. Idąc dalej możemy dowiedzieć się jak nasze pośmiertelne resztki opowiadają historię, chociażby o katastrofie samolotowej czy też jak to zaciągają się do wojska. Poruszony zostaje także temat, który do tej pory przyprawia niektórych o dreszcze a mianowicie pochowanie żywcem. To naprawdę musi być straszne ocknąć się w takiej trumnie, a jeszcze jak ktoś ma klaustrofobię? Autorka sugeruje nam też, że lepiej nie pozbawiać się życia poprzez dekapitacje, bo podobno mózg jeszcze funkcjonuje. Wrażenia z patrzenia na nasz korpus muszą być niezapomniane.

Tym bardziej wrażliwy radzę nie czytać rozdziału o kanibalizmie czy ludzkich pierożkach, po co obrzydzać sobie porę obiadową czy czytać ulotki leków po stokroć zastanawiając się czy niema tam dodatku ludzkiego.  Ekologom i miłośnikom swoich ogrodów polecam zapoznanie się z rozdziałem dotyczącym kompostu z naszych ciał. Czyż to nie ciekawe użyźnić po śmierci nasza ulubioną jabłonkę? Ostatni rozdział poświęcony jest autorce i jej rozważaniom na temat wybrania swojej drogi po śmierci. Dowiemy się, że oddając swoje ciało na cele naukowe możemy stać się kawałkiem mózgu w słoiku czy dostać całkiem nowy nos. Czy to nam potrzebne? Na pewno warto oddać swoje organy potrzebującym, sama świadomość, że komuś się pomogło jest ciepełkiem, który otuli nasze zimne już ciało. Prawda jest taka (autorka sama to nam przedstawia), że o naszym losie po śmierci powinni też decydować bliscy, w końcu to oni będą żyć ze świadomością tego co się z nami stało. Nam wtedy to będzie już całkowicie obojętne.

Mimo, że wydanie jest całkiem świeże to badania autorki pochodzą z początku XXI wieku a co za tym idzie są ciut przestarzałe. Przykładowo nie poruszona została metoda zrobienia diamentu z prochów babci co mogłoby być ciekawie. Po przeczytaniu „Sztywniaka” czuję pewien nie dosyt i przyznam, że z chęcią sięgnęłam bym po kolejny egzemplarz zajmujący się tym tematem ale odnoszący się do teraźniejszości. Tutaj dodam, że chciałabym aby był napisany stylem Mary Roach, czyli luźno, zabawnie i bez tabu.

O książce:
Tytuł: Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków
Tytuł oryginalny: Stiff: The Curious Lives of Human Cadevers
Autor: Mary Roach

Tłumaczenie: Maciej Sekerdej
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Liczba stron: 296

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *