"Szkoła żon" - Magdalena Witkiewicz
Książki,  Witkiewicz Magdalena

„Szkoła żon” – Magdalena Witkiewicz [recenzja]

Czasem przychodzi ochota na coś lekkiego, coś co nie zmusza do myślenia, coś co nie powoduje przyspieszonego bicia serca. Coś gdzie groza zastąpiona jest humorem, gdzie fantazja spotyka się z kolorową rzeczywistością. Coś co pozwoli na oderwanie się od rzeczywistości i przywoła uśmiech na twarzy. Będą z wirze czytania Magdaleny Witkiewicz daleko szukać nie musiałam owego “czegoś” . Moja ochota na coś lekkiego szybko została skonsumowana pozycją “Szkoła żon”.

Sięgając po “Szkołę żon” mamy przyjemność poznać Julię, świeżą rozwódkę, która wpisując się w ostatnio modny nurt, świętując swój rozwód w klubie. Tam wygrywa tajemnicze zaproszenie do luksusowego SPA – Zmysłowa szkoła żon. Co prawda żoną już nie jest ale wypoczynek w luksusie kogo by nie skusił? Z kart powieści wyłania się także Jadwiga, kobieta po pięćdziesiątce oddające swoje życie w ręce romansideł i lampki wina. Mimo zdrad męża, wiernie stoi przy jego boku aż do swych urodziny. Postanawia coś zmienić i zafundować sobie wakacje w Zmysłowej szkole żon. Czas na młodą krew, Misia – młodziutka panna, ślepo kochająca swojego misia i pragnąca zadowolić go w każdy możliwy sposób. Skoro więc Zmysłowa szkoła żon uczy tej sztuki to czemu tam nie pojechać? Wszystko dla Misia!. Do kompletu mamy Martę, żonę i matkę kochanych brzdąców, która czasem potrzebuje oddechu od swojej roli. Niechętnie ale i ją szkoła żon skusiła.

„Wiesz, moja mama mówiła mi zawsze, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli coś się dzieje, to tylko po to, by pociągnęło za sobą jakieś inne sznurki, które poruszą to, co musi i tak nas spotkać. I coś w tym chyba jest.”

Tak oto nasze cztery bohaterki udają się na mazury, do tajemniczego pensjonatu, w którym to mają przeżyć przygodę swojego życia, w którym to one i ich potrzeby będą na pierwszym miejscu. Zapowiada się na ciekawą ucztę ale pod tą dawką sugerującą erotyczny czas kryje się także drugie dno. Ciekawi?

Nie ma co ukrywać, że “Szkoła żon” to powieść o kobietach i im także dedykowana, choć oczywiście męski czytelnik znajdzie tu coś ciekawego (chociażby częściową odpowiedź czego pragną kobiety). Przyznam się, że sięgnęłam po nią niczego nieświadoma, jak po kolejną pozycję autora, którego bibliografią z chęcią poznaje. Otwierałam ją z czystą kartą niewiedzy i tego co zastanę. Nie ukrywam zdziwiłam się, że mam o to pozycję, która powstała ze względu na pożądany nurt erotycznych pozycję, po które to kobiety sięgają bez zastanowienia (ach ta mania Grey’a). Powiem szczerze, ta niespodzianka troszkę zawahała moją ochotą na dalsze czytanie (miało być coś lekkie ale niekoniecznie w wydaniu erotycznym). Na szczęście mamy tu do czynienia z subtelną erotyką, może czasem pozbawioną tabu, może naciąganą ale nie tracącą smaku. Można by rzec, że autorka w sposób wyrafinowany przemyciła kobiece fantazję na karty powieści. Tak więc jeśli się zastanawiacie czy owy aspekt erotyki nie zepsuje Wam uczty czytelniczej to mogę zapewnić, że nie, doprawi ją tylko szczyptą pikanterii.

„Kiedyś ktoś powiedział, że najpiękniejszym momentem jest właśnie ten, chwilę przed pierwszym pocałunkiem”

Tak jak już wspominałam wcześniej, “Szkoła żon” to nie tylko lekki erotyk to książka, w której kryje się drugie dno. To historia różnych kobiet, zmagających się z różnymi problemami. Zagubione w miłości, zagubione w oddaniu zapominają o sobie, skazują się na egzystowanie a nie życie pełną piersią. Pobyt w szkole żon ma na celu poznanie siebie, swoich potrzeb i odczuć, odkrycie swoich pragnień i siebie. To historia początku zmiany, zmiany, która musi zajść w nas. To my mamy tą siłę aby wziąć los w swoje ręce i walczyć o siebie i o lepsze jutro. To powieść o tym, że nie warto się poddawać, rezygnować, trzeba iść do przodu otwartą bo nigdy nie wiesz co spotka Cię za zakrętem. Czasem potrzeba wiele do zmiany a czasem wystarczy mało.

“Szkoła żon” Magdaleny Witkiewicz to lekka powieść, pozwalająca się na oderwanie od rzeczywistości. To historia, która na chwilę zabiera nas z szarego świata i przenosi nas do bajki, w której wszystko jest możliwe. Cóż może to i mocno słodka uczta ale takie powinny być książki tego typu. Osładzające gorycz gorszego dnia, dająca pokrzepienie sercu a w tym przypadku także erotycznie łaskoczące kobiece ego. Wszystko to napisane lekko i przyjemnie. Niczego w nadmiarze i niedoborze. Czy trzeba czegoś więcej? Nic.

Sięgając po “Szkołę żon” macie pewność, że dostanie lekką, doprawioną powieść, która oderwie Was od szarości dnia powszechnego. Nie oczekujcie głębokiej, pełnej morałów powieści bo to nie ten typ i tego nie dostaniecie. Dla mnie było to przyjemne chwilowe oderwanie, które pozostawiło małą chęć aby takie miejsce było naprawdę…

O książce:
Tytuł: Szkoła żon
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 17 kwietnia 2013
Liczba stron: 256
Cykl: Szkoła żon (tom 1)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *