“Rozmerdane święta” – Agnieszka Olejnik [recenzja]

“Rozmerdane święta” - Agnieszka Olejnik

Grudzień to miesiąc magiczny. Oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, świąteczne przygotowania, kolędy i dekoracje sprawiają, że stajemy się bardziej wrażliwi, otwarci na dobroć i chętniej pomagamy. To także czas cudów, tych mniejszy i tych większych. Często to my sami stajemy się owymi cudotwórcami, którzy wnoszą w życie innych uśmiech, szczęście a może nawet i miłość. Nie inaczej stało się z bohaterami powieści Agnieszki Olejnik “Rozmerdane święta”, w której to los niespodziewanie rozmerdał ich życie, otuliwszy ich grudniową magią.

Olgierd, nauczyciel języka polskiego, który ciągle czuje pasję do swojego zawodu. Kawaler, który niedawno wyprowadził się od swojej lekko nadopiekuńczej matki Krystyny. Krystyna, stateczna matka, pracująca i nie mogąca pogodzić się z tym, że jej syn już z nią nie mieszka a co najgorsze, że nie szybko mu do ożenku. Przecież ona by już tak bardzo chciała zostać babcią. Stanisław, szef Krystyny, któremu zapowiadają się dość samotne święta, a któremu to los nagle podsuwa szanse na nowe życie.. Sara, przyjaciółka ze szkoły Olgierda. Prowadząca dość burzliwe romansowe życie, którym dość szczegółowo dzieli się ze swoim przyjacielem, nie dostrzegając jego maślanych oczu do niej. Małgosia, samotnie wychowująca syna Marcina, który jest uczniem Olgierda. Na co dzień próbująca łączyć wszystkie obowiązki w zgrabną całość.. I on. Mały, chudziutki z czterema łapkami i ogonkiem, znaleziony przypadkiem przez Olgierda, zmienia życie ich wszystkich diametralnie wprowadzając do niego chaos. Kto by pomyślał, że ta kuleczka może aż tak zamieszać.

“Rozmerdane święta” to powieść obyczajowa, w której znajdziemy zarówno wątki napawające optymizmem, jak i te zachęcające do zadumy. Autorka stworzyła realnych bohaterów, których historie mogą przytrafić się każdemu z nas. W ich życie wprowadza nas narracja pierwszoosobowa, prowadzona przez każdego z bohaterów. Sprawia to, że stają się oni nam coraz bliżsi a my coraz bardziej zaangażowani w ich historię. Każdego miłośnika zwierząt, za serce chwyci historia znalezionego przez Olgierda pieska, które dostał na imię Ziyo. Nie tylko narobił zamieszania w życiu bohaterów ale także dostał prawo głosu i stał się narratorem swojej historii.

Większość powieści świątecznych doprawiona jest znaczą ilością słodkości, czasem zasładzając czytelnika. Tutaj się z tym nie spotkamy, bo pomimo szczęśliwych zbiegów okoliczności mamy także poruszane dość trudne kwestie. Zetkniemy się z aspektem samotności, która może doskwierać każdemu, bez różnicy na wiek i powodu. Przyjrzymy się samotnemu macierzyństwu i problemów z jakimi muszą się mierzyć matki. To także historia trudnych rozstań i związków, miłości, nie zawsze szczęśliwej. Autorka poruszyła także kwestię związaną z bezdusznością w stosunku do zwierząt. Opisuje zdarzenia, które dla mnie są po prostu niewyobrażalne. I choć wszystko dobrze się kończy, pokazując, że nie wszyscy są okrutni, że dobro istnieje to jednak pozostawia czytelnika w zadumie.

“Rozmerdane święta” Agnieszki Olejnik to powieść, która otacza swoich czytelników świąteczną magią cudów, napawa optymizmem i wiarą w szczęście. To ciepła, lekka i przyjemna historia, w sam raz na czytanie w grudniowe popołudnie, gdy wokół świąteczny rozgardiasz. To historia o tym jak mały rozmerdany ogonek, może zmienić życie wielu osób, nadając mu barw i szczęścia a także otulając miłością. Polecam każdemu, nie tylko miłośnikom zwierząt.

“Rozmerdane święta” - Agnieszka Olejnik

O książce:
Tytuł: Rozmerdane święta
Autor:  Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 13-11-2019
Liczba stron: 336

Oficjalna recenzja portalu:

Lubimyczytac.pl

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4.2

Podsumowanie:

“Rozmerdane święta” Agnieszki Olejnik to powieść, która otacza swoich czytelników świąteczną magią cudów, napawa optymizmem i wiarą w szczęście. To ciepła, lekka i przyjemna historia, w sam raz na czytanie w grudniowe popołudnie, gdy wokół świąteczny rozgardiasz.

Dodaj komentarz