„Otchłań zła” – Maxime Chattam
Chattam Maxime,  Książki

„Otchłań zła” – Maxime Chattam [recenzja]

Co może kryć się w umyślę człowieka? Co kieruje jego krokami i podejmowanymi decyzjami? Odpowiedzi na te pytania od wielu lat nurtują specjalistów ale i nie tylko. Bo czy nie prościej byłoby przewidzieć zamiary drugiej osoby, w szczególności gdy jest nią psychopata. Psychopata, który zaczyna realizować swoje chore wizje zrodzone w umyśle. Czy można zatem wkraść się w jego spaczone myśli i przewidzieć kolejny krok? „Wejść w jego głowę”, wyprzedzić i pokonać? Są takie osoby, które próbują to czynić, to „profilerzy”. Wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, wkradają się w chory umysł zbrodniarza, starając się wyprzedzić go o krok. Presja czasu i zło z jakim muszą się zmierzyć nie zawsze gwarantuje sukces…

Z przykładem chorego umysłu oraz próbującego się w niego wkraść inspektora mamy możliwość spotkać się w powieści „Otchłań zła”. Już sam tytuł wskazuje, że pozycja ta wchłonie nas w głębiny zła, stworzonego przez psychopatę. Za rękę zaś poprowadzi nas Maxime Chattam, francuski pisarz, który stworzył tan obraz. W jego bibliografii znajdziemy sporo thrillerów, które podobno powodują dreszcze. Jego debiutem literackim jest właśnie „Otchłań zła” wydana w 2002 roku, która rozpoczyna trylogię o inspektorze Brolinie.

„Rzeczywistość często przerasta fikcję.”

„Otchłań zła” powoli wprowadza czytelnika w świat zła. Najpierw delikatny wstęp powoduje nasze lekkie zaniepokojenie. Potem emocji dostarcza nam „Kat z Portland” lubiący porywać kobiety i w wyszukany sposób je zabijać. W sprawę zaangażowany jest inspektor z wydziały dochodzeniowego Joshua Brolin, któremu udaje się rozwiązać ową sprawę. Autor wystudza zatem nasze tętno, tylko aby za chwilę znowu je podgrzać. Portlandzka policja znajduje okrutnie okaleczone zwłoki kobiety. Sprawa jest o tyle poważna, że ślady na ofierze wskazują na psychopatę, którego poznaliśmy na początku. W związku z tymi podobieństwami, śledztwo przejmuje inspektor Brolin. Długo nie trzeba było czekać aby kolejna ofiara się pojawiła. Nowe dowody sprawiają, że nad portlandzką policją zawisł ponownie cień „Kata z Portland”. Czyżby potwór powrócił z zaświatów czy tylko ktoś perfidnie drwi z policji?

W powieści Maxime Chattama mamy przyjemność poznać młodego i ambitnego inspektora Joshua Brolin. Który dzięki swojej pracy trafił do FBI, gdzie za biurkiem uczył się profilowania. Do dalszej jednak kariery potrzebna była mu praktyka i tak o to wylądował w wydziale dochodzeniowym portlandzkiej policji. Oddany sprawie, dokładnie analizujący dowody, stara się jak najszybciej wkraść w umysł mordercy i stworzyć profil psychopaty. Krok po kroku odkrywa jego sekrety głęboko schowane a mimo to potwór ciągle go wyprzedza. Autor ukazał, że takie kopanie w spaczonych umysłach pozostawia głębokie ślady u kopiącego. Ukazane jest nam jak nasz bohater zmaga się z tymi problemami, stając się dla nas bardziej ludzki.

W takiej powieści oczywiście nie mogłoby zabraknąć kobiecego aspektu a więc mamy Juliettę Lafayettę. Studentka psychologii i niedoszła ofiara „Kata z Portland” angażuje się w ową sprawę. Nie tylko pomaga w śledztwie odkrywając nowe tajemnice ale także zaczyna gościć w życiu prywatnym naszego bohatera. Na jej przykładzie możemy obserwować jak trudne życie jest po traumatycznych przeżyciach. Jak dużo odwagi potrzeba aby zrobić krok za drzwi własnego domu.

„Mówi się często, że starość to utrata godności, zaś śmierć to jej odzyskanie – być może, lecz pod warunkiem, że ktoś przejdzie obok w momencie śmierci i ułoży ciało w pozycji godnej; śmierć bowiem ma to do siebie, że lubi uderzać w chwilach, kiedy się jej najmniej oczekuje.”

Maxime Chattam wprowadza czytelnika w świat portlandzkiej policji oraz mrocznego umysłu mordercy. Krok po kroku zanurzamy się w stworzony przez niego świat. Dopracowane szczegóły sprawiają, że w ramię w ramię z Brolinem tworzymy profil złoczyńcy. Odkrywamy tajemnice umysłu psychopaty, które przysparzają nam dreszczy. Realizm owej historii, zbudowanie odpowiednie scenerii i stworzenie klimatu przez autora sprawiają, że oddech może nam przyśpieszyć. Zagłębiając się w powieść, coraz bardziej otwieramy oczy i uzmysławiamy sobie, że zło jest wszędzie i nigdy nie wiadomo kiedy uderzy.

„Otchłań zła” łączy w sobie elementy thrillera z sensacją, okrasza to tajemnica związana z czarną magią a osładza wątek miłosny. Wszystko to odpowiednia ze sobą się splata tworząc smaczną całość. Akcja co prawda na początku ciągnie się powoli i może powodować zniechęcenia ale potem napędza się i nakręca czytelnika aby przeczytał jeszcze jedną i jeszcze jedną stronę. Wkraczając w ten  świat i zagłębiając się w niego, możemy co prawda lekko wyprzedzić fakty. Jeśli jednak pozwolimy aby to autor prowadził nas powoli za rączkę do finału, może niezaskakującego ale nie szablonowego będziemy zadowoleni z tej przygody.

„Pomyśl czasem tylko o sobie, egoizm to klucz do szczęścia”

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Maxime Chattam a muszę się przyznać, że bardzo długo stał zapomniany w mojej biblioteczce. Z racji tego, sięgając po niego, nie oczekiwałam zbyt wiele a co za tym idzie ani się nie zawiodłam na owym poznaniu ale zachwytami też jakoś nie pałam. Spotkanie z „Otchłanią zła” uważam jednak z miarę udane. Choć początek nie zapowiadał się ciekawie, to jednak utrzymała mnie przy sobie. Nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po dalsze losy Joshua Brolina i towarzyszenie mu w kolejnych sprawach.

O książce:
Tytuł: Otchłań zła
Tytuł oryginalny: L’ame du mal
Autor: Maxime Chattam

Tłumaczenie: Joanna Stankiewicz – Prądzyńska
Wydawnictwo: Sonia Draga

Data wydania: 2006
Liczba stron: 544
Cykl: Trylogia zła (tom 1)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *