"Ostatnia z dzikich" – Trudi Canavan
Canavan Trudi,  Książki

„Ostatnia z dzikich” – Trudi Canavan [recenzja]

Po przeczytaniu Kapłanki w bieli przyszedł czas na drugi tom z Trylogii Ery Pięciorga – „Ostatnia z dzikich”. Jak można się domyślić jest to bezpośrednia kontynuacja historii Aurayi, najpotężniejszej ze sług swoich Bogów, którą poznaliśmy w pierwszej części. Tym razem nasza główna bohaterka odda trochę miejsca innym postaciom, których losy autorka postanowiła nam przybliżyć. Powiem szczerze, że z o wiele mniejszym zapędem zabierałam się do czytania niż ostatnio, w szczególności, że pierwsza część zawiodła mnie i nie przypadła mi zbytnio do gustu. Nie ukrywam, że jednak miałam drobna nadzieję, że tym razem będzie lepiej.

„Nie żałuj swojej przeszłości, powiedział Chaia. Wszystko, co robisz, uczy cię czegoś o świecie i o tobie. Do ciebie należy czerpanie mądrości z własnych błędów”

W drugim tomie Trudi Canavan postanawia przedstawić nam historię widzianą oczami Pentadrianów, przegranymi po wojnie religijnej z Cyrklianami (z nich wywodzi się Aurayia). Dzięki temu, rzeczy, które w pewien sposób były oczywiste i z, którymi się zgadzaliśmy tracą na swojej racjonalności a my przestajemy być pewni tego co tak naprawdę jest słuszne. „Ostatnia z dzikich” przerzuca nas pomiędzy wieloma wątkami, zasypując bohaterami. Bohaterami, którzy czynnie wpływają na opisywaną historię. Nie zabraknie też niepokoi i rozmyślań Aurayi. Jej rozważania wprost wylewają się na nas z kart powieści. Ale to nie koniec bohaterów z „problemami”. Mamy jeszcze Leiarda / Mirara, Tkacza Snów, który toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Kolorytu toczącej historii dodaje postać Reivan z Penradrian i jej „droga kariery” oraz Imi z rodu Elai.

Czytając drugi tom trylogii Ery Pięciorga skaczemy po wątkach i postaciach, które autorka stara się nam przybliżyć. Z jednej strony jest to ciekawe bo poznajemy różne spojrzenia i myśli,  z drugiej wszystko powoli zaczyna się dłużyć. Większość książki to niestety rozważania i dylematy bohaterów, ich problemy i masa myśli, które głębią się im w głowach. I choć dzięki temu możemy poznać ich lepiej, wyczuć i „ożyć” to jednak momentami jest to nużące. Być może owe postanie nie są aż tak ciekawe jakby autorka chciała.

„Ludzie potrafią przekonać się do czegokolwiek, jeśli tylko chcą na kogoś zrzucić winę.”

Tak jak  i w poprzedniej części, Trudi Canavan stworzyła wspaniały świat, pełen szczegółów i posiadający swoją historię. Wykreowała bohaterów, którzy chcąc czy nie chcąc zaczynają stawać się nam bliżsi. Dzięki opiniom różnych stron mamy możliwość spojrzenia na wszystko z wielu perspektyw, co też stanowi pewien plus. Dzięki temu mamy lepsze rozpoznanie i sami możemy budować swoje sympatię. Zaletą tej powieści jest to, że końcówka nabiera tempa, czytelnik, który wcześniej mógł przysypiać, zaczyna się budzić i pochłaniać kolejne strony, z coraz to większym napięciem.

Cóż mogę powiedzieć, „Ostatnia z dzikich” jest lepsza od pierwszego tomu  i jak dla mnie pozostawiła ciut lepsze wrażenia, co oznacza, że do ostatniej części sięgnę chętniej.

O książce:
Tytuł: Ostatnia z dzikich
Tytuł oryginalny: Last of the Wilds
Autor: Trudi Canavan

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Galeria Książki

Data wydania: 15-11-2009
Liczba stron: 650
Cykl: Era Pięciorga (tom 2)

 

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
3

Podsumowanie:

„Ostatnia z dzikich” jest ciut lepsza od pierwszego tomu. Niemniej rozważania bohaterów, które zalewają strony sprawiają, że łatwo przysnąć.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *