"Łowcy głów" – Michel Crespy
Crespy Michel,  Książki

„Łowcy głów” – Michel Crespy [recenzja]

W poszukiwaniu pracy jesteśmy w stanie zrobić dużo, a gdy jeszcze ciśnienie narasta to nasza granica przyzwoitości się przesuwa. Niestety żyjemy w takich a nie innych czasach, w których każdego dnia możemy zostać zwolnieni. Nieważne czy byliśmy dobrzy czy nie, i tak skazuje się nas na przeprawę z headhunterami (łowcami głów).

Właśnie o „przygodzie” z łowcami głów piszę Michel Crespy w swojej książce „Łowcy głów”.  Głównym bohaterem jest bezrobotny menedżer wysokiego szczebla Jerome Carceville, który usilnie stara się znaleźć pracę. Pewnego dnia otrzymuje mail o treści: „Pański profil zawodowy mógłby nas zainteresować. Czy zechciałby Pan nawiązać z nami kontakt?”. Nadawcą jest jedna z prestiżowych agencji łowców głów. Taki mail dla bezrobotnego jest jak znalezienie  igły w stogu siana, tak więc Jerome nie zastanawia się długo i postanawia się do nich odezwać.

Okazuje się, że czeka go seria testów, które na szczęście, z jednego etapu do następnego przechodzi. Końcowym etapem jest tygodniowy staż na wyspie, w którym kandydaci będą testowani pod wieloma względami. W końcu pracownika trzeba odpowiednio sprawdzić. Szczerze mówiąc wątpię aby wielogodzinne testy i dłużące się rozmowy kwalifikacyjne mogły powiedzieć stu procentową prawdę o pracowniku, w szczególności, że nie zawsze „kadra oceniająca” ma pojęcie o tym czego chce. No ale wracając do powieści, Jerome dostaje się na tygodniowy staż razem z piętnastką innych  kandydatów. Od samego początku między uczestnikami panuje napięta atmosfera, w końcu nie ma czemu się dziwić. Wybrani zostaną tylko najlepsi, którzy nie mają oporów i wiedzą jak osiągnąć cel.

Wraz z rozwojem akcji i z kolejnymi testami, z uczestników wychodzi „ukryte ja”, które nie zawsze powinno ujrzeć światło dzienne. Bezwzględność, nienawiść i dążenie do celu po trupach. Jak to bardzo przypomina aktualny rynek pracy, gdzie zdobycie upragnionego stanowiska jest walką o przetrwanie, często nadszarpującą nasze nerwy. Autor pokazał, że w sytuacji ekstremalnej człowiek zdolny jest do wszystkiego, zanikają skrupuły a walka o stanowisko zamienia się w walkę na śmierć i życie.

Przeczytałam „Łowców głów” za jednym podejściem, niestety nie dlatego, że jest bardzo dobrą powieścią a raczej dzięki zabiegowi autora. Na początku Crespy daje nam przedsmak tego co czeka nas na końcu. Ta przysłowiowa marchewka na kiju podziałała na mnie i nie pozwalała oderwać się od książki.  Nie mogę powiedzieć, że jest to słaba powieść bo w końcu została nagrodzona Grand Prix de Litterature Policiere (prestiżowa francuska nagroda dla najlepszej powieści kryminalnej). Po prostu jest przeciętna. Warto ją przeczytać ale powrócić do niej już niekoniecznie.

Crespy bardzo dobrze pokazał to co kryje się w człowieku i wydostaje się na zewnątrz pod wpływem presji i stresu, i tu jak najbardziej chylę czoła. Niestety niektóre dialogi pomiędzy bohaterami według mnie były za długie i gdyby nie ciekawość końca, w kilku momentach odłożyłabym książkę na stolik i najnormalniej poszła spać.

Czy godna jest polecenia? Cóż nie powiem z zachwytem, że tak. Warto ją przeczytać ale niekoniecznie musi mieć najwyższy priorytet.

O książce:
Tytuł: Łowcy głów
Tytuł oryginalny: Chasseurs de tetes
Autor: Michel Crespy

Tłumaczenie: Krystyna Sławińska
Wydawnictwo: Amber

Data wydania: 24-01-2008
Liczba stron: 248

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *