"Księga wszystkich dusz. Tom 1: Czarownica" – Deborah Harkness
Harkness Deborah,  Książki

„Księga wszystkich dusz. Tom 1: Czarownica” – Deborah Harkness [recenzja]

Ta książka to fenomen. Połączyła to co najlepsze w największych bestsellerach ostatnich lat…” . No dobra przyznajcie co byście zrobili czytając taką zapowiedź? Obawiam się, że większość podobnie do mnie sięgnęłaby po ową pozycję aby zagłębić się w tą zachwalaną przygodę. Niestety nie wiem czy po jej zakończeniu będziecie w takiej samej euforii jak na początku. Dla mnie niestety to spotkanie zakończyło się rozczarowaniem.

Cóż winę za moje rozczarowanie powieścią „Księga wszystkich dusz. Tom 1. Czarownica” mogę przede wszystkim składać na barki wydawcy, który to zafundował taki górnolotny opis na okładce. Jak dla mnie jest to największy minus tej powieści, bo sięgając po nią, już na starcie ma się wysokie oczekiwanie, a autorka im niestety nie sprostała.

Autorem „Księgi wszystkich dusz. Tom 1. Czarownica” jest Deborah Harkenss, profesor historii na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Nic więc dziwnego, że akcja zaczyna się w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej. Tam też poznajemy główną bohaterkę – Dianę Bishop, która jest doktorem historii, specjalizującym się w odkrywaniu alchemicznych ksiąg. Pewnego razu w jej zbiorze studiowanych ksiąg, pojawia się tajemniczy manuskrypt „Ashmole 782”, który do odczytania wymaga magii. Pech, bo skąd tu wziąć kogoś, kto zna się na tym? Na szczęście, Diana pochodzi z wielowiekowej rodziny o czarnoksięskich tradycjach,  z korzeniami w Salem. Wszystko układa się pięknie ale (przecież prosto nie może być) nasza bohaterka jest na bakier z magią i jakoś nie ma zamiaru jej użyć. Niewiele się zastanawiając oddaje manuskrypt z powrotem.

W bibliotece też poznajemy drugiego głównego bohatera, tym razem płci męskiej, Matthew Cairmont, światowej sławy profesor biochemii i neurologii, który, aby było ciekawie, jest wampirem. Wyjawia on Dianie, że znaleziony przez nią „Ashmole 782” jest szukanym od dawna dziełem, na które polują wszyscy. Przy ponownej próbie wypożyczenia go okazuje się, że zaginął… W międzyczasie w bibliotece pojawia się coraz to więcej czarownic, czarnoksiężników, demonów i wampirów, którzy tylko czekają na odnalezienie manuskryptu. Oczywiście całe to zamieszanie, nie przeszkadza aby pomiędzy naszymi bohaterami nie zaczęło się rodzić uczucie, zakazane uczucie bo w końcu są z dwóch różnych ras. Tak oto zaczyna się „przebogata opowieść o zakazanej potężnej miłości, wśród walki o tajemnicę, która być może zmienić świat..”. Cóż przebogata to ona może jest ale w nudę.

Skoro już przyczepiłam się do opisu wydawcy, to przytoczę jeszcze jeden fragment: „Suspens, przygodę i poszukiwanie wielkiego sekretu historii Kodu Leonarda da Vinci, Miłość wielką i nieziemską Zmierzchu, Magię Harry’ego Pottera , Tajemnicę, nastrój i piękno opowieści Cienia wiatru”. Czytałam wszystkie wymienione powyżej pozycji i jakoś nie wydaje mi się, aby autorka oddała to co inni stworzyli. Oczywiście mamy tajemnicę i poszukiwania (jakby nie patrzeć sprawdziło się u Browna), mamy miłość człowiek z wampirem (bo zagrało u Meyer), mamy czarnoksiężników i czarownice (zaciągnięte od Rowling). Ale jeśli chodzi o nastrój Zafona to już go nie udało się odtworzyć. Niestety cały ten miks najlepszych motywów nie uratował tej książki, wręcz ją zatopił.

Cóż muszę przyznać, że dawno nie trafiłam na taką kiepską książkę, która zamiast do siebie przyciągać, odpychała mnie, szepcząc „nie czytaj, nie czytaj”. Ja jednak byłam twarda i się przemogłam, przekładałam kolejne karty powieści licząc, że może będzie lepiej. I w sumie moja cierpliwość a raczej wytrwałość w zadawaniu sobie katuszy została nagrodzona. Koniec przyśpieszył i bardzo przykuwał uwagę czytelnika, niestety ale jest tego za mało i nie przekonuje mnie to do całości.

Szkoda, że była to taka nieudana przygoda, bo temat wydawał się ciekawy ale chyba oprawa się nie wyszła. Może problem tkwi w tym, że owy tom pierwszy miał za zadanie powolne wprowadzenie nas w temat, wyjaśnienie wszystkiego dokładnie. Niestety, ten zbyt długi wstęp sprawia, że czytelnik się nudzi i na siłę czyta kolejne zdania. Może moja niska ocena wynika także z wielkich oczekiwań jakie pokładam w tej powieści i z tego, że spodziewałam się czegoś innego a nie „rozbudowanego” romansu. No tak bo nie ma co ukrywać, że to zakazane uczucie to, obok poszukiwań, główniejszy temat.

No dobrze, zastanawiam się czy mogę coś dobrego napisać o tej powieści i jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że mogło być gorzej. Deborah Harkenss mnie nie kupiła i obawiam się, że po kolejne części historii Diany nie sięgnę. Mimo, że gdzieś tkwi mi w głowie chęć poznania jak to się skończy to jednak wolę chyba pozostać w niewiedzy, chociaż może kiedyś… . Niemniej jednak osobiście książki nie polecam, chyba, że ktoś lubi długi i nudne wstępy.

O książce:
Tytuł: Księga wszystkich dusz. Tom 1: Czarownica
Tytuł oryginalny: A Discovery of Witches
Autor: Deborah Harkness

Tłumaczenie: Jan Jackowicz
Wydawnictwo: Amber

Data wydania: 23-03-2011
Liczba stron: 432
Cykl: Księga wszystkich dusz (tom 1)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *