"Królowa zdrajców. Trylogia Zdrajcy" - Trudi Canavan
Canavan Trudi,  Książki

„Królowa zdrajców. Trylogia Zdrajcy” – Trudi Canavan [recenzja]

8 sierpnia 2012 swoją premierę miał trzeci, ostatni tom „Trylogii Zdrajcy” Trudi Canavan, o dźwięcznym tytule „Królowa Zdrajców”. Po przeczytaniu dwóch wcześniejszych przyszedł więc czas i na tą część. Po w miarę dobrym drugim tomie, trzeci zapowiadał się dość ciekawie, tak więc z chęcią po niego sięgnęłam. Niestety mój zapał bardzo szybko się skończył, przez co podchodziłam do tej części kilkakrotnie.

Jak możecie się domyśleć, „Królowa Zdrajców” jest kontynuacją dziejów bohaterów z poprzednich części. Tak samo jak wcześniej mamy tutaj wielowątkową naturę powieści, w której losy bohaterów przeplatają się ze sobą. Niektóre z nich są wciągające, inne działają jak środek usypiający.

Jednym z głównych wątków jest oczywiście historia zakochanego Lorkina i Zdrajców. Po wydostaniu się z Azylu, trafia on do sachakańskiego wiezienia, gdyż nie chciał zdradzić Królowi położenia obozowiska Zdrajców. Stosowane są w stosunku do niego specyficzne tortury, które niby łamią go wewnętrznie, a tak naprawdę zapewniają autorce temat do dalszych rozważań psychologicznych Lorkina.  Niemniej jednak zostaje w końcu uwolniony i wraca do Domu Gildii w Sachace. Pobytem wśród znajomych Kyralijczyków długo się nie cieszy, gdyż postanawia włączyć się w szeregi Zdrajców. A to wszystko tylko dlatego bo dla miłości trzeba zrobić wszystko. Jak dla mnie postać Lorkina jest niedoprawiona i bez smaku. Niby jest lojalny wobec ojczyzny ale wybiera miłość nie patrząc na nic innego. Takie to przesłodzone strasznie.

Mamy także wątek bezbarwnej Sonei, która jedyne co potrafi to rozważać w myślach swoje dylematy. Znając ją z wcześniejsze trylogii aż trudno uwierzyć, że stała się taka nijaka. Wybiera się do Sahaki by spotkać się z Królową Zdrajców oraz spotkać swojego syna. W podróży towarzyszy jej Regin, który robi do niej maślane oczy. Szczerze mówiąc nie wiem po co autorka poruszyła ten temat, chyba tylko po to aby zwiększyć liczbę dywagacji Sonei. Będąc w temacie Sahaki, niemożna zapomnieć o Ambasadorze Dannylu. Jego wątek jak dla mnie był najbardziej nużący i usypiający. Ciągłe rozważania o tym, czy wypada, czy można. Po prostu przeciągająca się masakra czytelnicza.

Ostatnim z głównych tematów jest sprawa Lilii, Cerego i jego kompanii oraz Skellina. W końcu się dowiedziała, a może upewniłam kim był tytułowy łotr z drugiego tomu, choć dalej dziwie się czemu. Całą ich historię mogłabym opowiedzieć w dwóch, no góra trzech zdania ale Trudi postanowiła ją rozciągnąć na kilkanaście podrozdziałów, no bo ważne jest przecież skąd zdobyli krzesełka do swojej kryjówki albo co im Lilia przyniosła na obiad. A Lilia, cóż okazała się godną adeptką Czarnej Magii, może przegoni mistrza Kallena?

Po przeczytaniu tej części odniosłam wrażenie, że autorce zabrakło czegoś co mogłoby ubarwić dzieje bohaterów oraz ich samych. Ważniejsze były rozważania bohaterów niż opisy akcji, chociażby walki Zdrajców z ashakimi. Niektóre rzeczy były aż nadto naciągane i rozmyte. Tak jakby ważniejsze były dylematy naszych bohaterów niż sama akcja. Nie wiem może miało to wpłynąć na lepsze zobrazowanie i poznanie „ekipy” powieści, ale kto chce poznawać bliżej puste i nudne osoby?

Podsumowując całość „Trylogii Zdrajcy” muszę niestety ze smutkiem stwierdzić, że dla mnie była kiepska. To nie ten poziom Canavan, który znałam z „Trylogii Czarnego Maga”. To po prostu przeciętna powieść fantasy, którą niekoniecznie trzeba przeczytać. Chyba, że lubi się ciągłe lanie wody, które co gorsza jest po prostu bezbarwne. Mimo, że były momenty, które wybijały się na wyższy poziom, to niestety było ich za mało aby powiedzieć, że to dobra powieść.

O książce:
Tytuł: Królowa zdrajców. Trylogia Zdrajcy
Tytuł oryginalny: The Traitor Queen: Book One of Traitor Spy Trilogy
Autor: Trudi Canavan

Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Wydawnictwo: Galeria Książki

Data wydania: 08-08-2012
Liczba stron: 580
Cykl: Trylogia Zdrajcy (tom 3)

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
3

Podsumowanie:

„Królowa zdrajców” to ostatni tom trylogii, trylogii, na której się bardzo zawiodłam. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że mi się nie podobała. A szkoda.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *