“Dom nad rozlewiskiem” – Małgorzata Kalicińska [recenzja]

"Dom nad rozlewiskiem" – Małgorzata Kalicińska

Niedawno w moje ręce wpadła powieść „Dom nad rozlewiskiemMałgorzaty Kalicińskiej. Jest to pierwsza część trylogii, którą moja mama zaczęła czytać. Tytuł obił mi się już wcześniej o uszy, ale zostawił po sobie mały ślad. Może dlatego, że dany rodzaj literatury rzadko pojawia się w moim zainteresowaniach a może jeszcze mi trochę brakuje do sięgnięcia po książkę opowiadającą rozterki czterdziestolatki. Chociaż, muszę się przyznać, że do owej czterdziestki mi bliżej, niż dalej to jednak zawsze łatwiej czytać młodzieżowe niż „dorosłe” pozycje. Niemniej postanowiłam się zagłębić w ową lekturę i … nie żałuję.

W powieści poznajemy Małgorzatę, czterdziestoletnią, główną bohaterkę, która wzbija się na wyżyny swojej kariery w agencji reklamowej. Niestety jak to bywa w naszej rzeczywistości, na rynku pracy liczą się młodzi i zaczynają się zwolnienia. Małgorzata zostaje zwolniona. Utrata pracy, brak możliwości znalezienia nowej, nieudane małżeństwo doprowadzają ją do załamania nerwowego, z którego nie może się otrząsnąć. Cóż historia, która bardzo często się zdarza. W końcu jednak postanawia posłuchać rady swojej teściowej i odnowić kontakty z własną matką, która mieszka na Mazurach. I tak o to zaczyna się historia, historia domu nad rozlewiskiem i kobiet żyjących tam.

„Kiedy się coś ma na stałe, za darmo, nie docenia się tego. Czasem trzeba to stracić, by zrozumieć, co się straciło.”

Małgorzata przeprowadza się na Mazury i u boku matki odżywa. Zmienia powoli swoje życie, w którym pojawiają się nowe priorytety i obowiązki, nowe miłości i przyjaźnie. Właśnie tu typowa „warszawianka” zakochuje się w tym specyficznym wiejskim życiu i nie widzi już szans na powrót do Warszawy. Na dobre wrasta w ten świat i w jego zwyczaje.

Dom nad rozlewiskiem” jest wciągającą powieścią, poruszającą najbardziej trywialne problemy dnia codziennego. Autorka pokazuje nam świat takim jakim jest, nie ulepsza go ani nie dodaje piękna. Mamy biedę i pijaństwo, zdradę i złamane serca, wszystko to co toczy się obok nas. Dzięki tej prawdziwości i życiowości książka trafia od razu do nas. Powiem szczerze, że zafascynowałam się nią i z chęcią sama uciekłabym na taką mazurską głuszę z dala od tego miejskiego zgiełku. Może to przyczyna tego, że kocham Mazury i taka „ucieczka” z wielkiego miasta gdzieś głęboko się we mnie tli.

„…to od nastroju zależy czy pustka za oknem jest samotnością czy pięknem i spokojem…”

Ową powieść mogę polecić każdemu kto poznał trochę życia i ma już bagaż doświadczeń, każdemu kto jest w dołku i stracił nadzieję. Małgorzata Kalicińska w swojej powieści, pokazuje, że zawsze jest szansa na lepsze jutro, grunt to się nie załamywać tylko żyć dalej. Po burzy wychodzi słońce, a zalewające nas promienie sprawiają, że łatwiej spojrzeć w szarość dnia codziennego i dostrzec przebłyski nadziei.

Czytając recenzje można natrafić na pozytywy jak i negatywy. Oczywiście szał mediowy i okrzyknięcie owej pozycji bestsellerem jest ciut na wyrost jak dla mnie. To jednak jak sięgnięcie po nią w odpowiednim momencie, nie oczekując niczego poza chwilą zapomnienia to powinno być dobrze.

Na podstawie powieści powstał serial telewizyjny o takim samym tytule. Z ciekawości obejrzałam parę odcinków i wcale jakoś do mnie nie przemówił. W porównaniu z książką, akcja się tam wcale nie toczy. Niema w nim też tego czegoś co jest w książce, tej nadziei na lepsze jutro.

"Dom nad rozlewiskiem" – Małgorzata Kalicińska

O książce:
Tytuł: Dom nad rozlewiskiem
Autor: Małgorzata Kalicińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 01-01-2006
Liczba stron: 496
Cykl: Saga Mazurska (tom 1)
Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4

Podsumowanie:

„Dom nad rozlewiskiem” jest wciągającą powieścią, poruszającą najbardziej trywialne problemy dnia codziennego. Mogę ją polecić każdemu kto poznał trochę życia i ma już bagaż doświadczeń, każdemu kto jest w dołku i stracił nadzieję.

Dodaj komentarz