“Cztery płatki śniegu” – Joanna Szarańska [recenzja]

“Cztery płatki śniegu” - Joanna Szarańska

W Kalwarii, przy ulicy Weissa stoi sobie całkiem zwyczajna kamienica. Kamienica, w której mieszkają zwykli ludzie, zajęci swoim życiem i swoimi problemami. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jedna z lokatorek poza dbaniem o porządek w budynku, jest także zrzędliwym duchem mieszkańców, który często zagląda im za drzwi. Ciekawi? Spotkać go możecie w powieści Joanny Szarańskiej “Cztery płatki śniegu”, która na chwilę oderwie Was od codzienności.

Joanna Szarańska, polska pisarka, miłośniczka piłki nożnej, języka hiszpańskiego i Stephena Kinga zabiera nas do owej kamienicy, byśmy razem z nią zajrzeli przez dziurkę od klucza i zobaczyli z jakimi problemami borykają się mieszkańcy a także dowiedzieli się trochę więcej o samozwańczej dozorczyni i jej miotle.

“Cztery płatki śniegu” to historia czterech młodych kobiet, które borykają się z problemami, które mogą przydarzyć się nam. Pierwszą z nich jest Marzena, która samotnie wychowuje córeczkę Stasię. Jak to bywa, ciężko jej wiązać koniec z końcem a w tym dążeniu aby było lepiej zapomina co jest istotne dla jej córki. Stasia zaś to dziewczę, które nienawidzi swojego imienia i jak to bywa w wieku dziecięcym ma swoistego rodzaju problemy. Trochę się dziewczyny pogubiły, ale ktoś nad nimi czuwa.  Za drugimi drzwiami skrywa się historia Zuzanny, od której perfekcyjna pani domu powinna się uczyć. Żona, matka, szczęśliwa kobieta. Niestety gdy pojawiają się domysły, niedopowiedzenia i osoby trzecie, idealne małżeństwo zaczyna się sypać a szczęście wynikające z nadchodzących świąt ulatniać się.

Wśród lokatorów znajdziemy Monikę, świeżo upieczoną mamę Piotrusia, która ambitnie uczy się macierzyństwa z poradników. Dodatkowo też boryka się z wiecznie wiedzącą lepiej teściową, która przecież musi zadbać o swojego synka i wnuka. W czwartym mieszkaniu skrywa się Anna i jej mąż Waldemar. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że są szczęśliwą parą ale gdy popatrzymy dokładniej i zobaczymy jak zakupy droższe o 10 groszy mogą Waldemara wyprowadzić z równowagi to przestaje się być idealnie. Dodajmy do tego jeszcze panią Michalską, która dba o to aby w kamienicy jak i w życiu mieszkańców panował porządek. Do tego chce ubrać wspólnie choinkę przed blokiem. Co też za pomysły?

“Cztery płatki śniegu” to książka, która wpisuje się idealnie w nurt bożonarodzeniowy. Cała akcja toczy się właśnie w otoczce oczekiwania na święta. Czyta się ją szybko a perypetie bohaterów, których jest tu całkiem sporo wciągają czytelnika i nie pozwalają odłożyć książki na bok. Jest to lekka i przyjemna powieść i choć często takie bywają puste, to tutaj mamy jednak jakąś głębie, pewnego rodzaju przesłanie, które trafia czytelnika. Ujęte tu historię potrafią otulić czytelnika emocjami, zachęcić do pomyślenia. Końcówka zaś rzuca na kolana i nawet u tych twardszych może pojawić się łza.

Jak już wspomniałam, końcówka powieści, pozostawia w czytelniku emocje, które zmuszają do przemyśleń na temat tego jak żyjemy. Czy jesteśmy zamknięci na otaczających nas ludzi, czy żyjemy w swym małym świecie, obojętnie spoglądając na sąsiadów, reagujący na ich prośby zniechęceniem? Czy żyjemy w pewnego rodzaju paradoxie, będąc wśród ludzi jesteśmy samotni? Myślę, że uwypuklenie tej prawdy jest dużym atutem tej książki, bo po zamknięciu ostatniej strony w czytelniku coś pozostawia. Niestety rzadko zdarza się aby książki tego typu niosły za sobą coś więcej poza “szczęśliwym zakończeniem”.

“Cztery płatki śniegu” to przyjemna lektura, która oderwie Was od świątecznych przygotowań. Umiejętnie prowadzone historię sprawią, że zarówno się uśmiechnięcie z perypetii bohaterów, jak i wzruszycie. Finał zaś jest pewnego rodzaju zapalnikiem, który pozostawi Was w zadumie. Polecam bo warto.

“Cztery płatki śniegu” - Joanna Szarańska

O książce:
Tytuł: Cztery płatki śniegu
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 336
Cykl: Cztery płatki śniegu (tom 1)

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4.8

Podsumowanie:

“Cztery płatki śniegu” to przyjemna lektura, która oderwie Was od świątecznych przygotowań. Umiejętnie prowadzone historię sprawią, że zarówno się uśmiechnięcie z perypetii bohaterów, jak i wzruszycie. Finał zaś jest pewnego rodzaju zapalnikiem, który pozostawi Was w zadumie. Polecam bo warto.

Dodaj komentarz