"Człowiek nietoperz" - Jo Nesbo
Książki,  Nesbo Jo

„Człowiek nietoperz” – Jo Nesbo [recenzja]

Czyż nie dobrze jest usiąść w wygodnym fotelu i odbyć ciekawą podróż? Może tym razem do Australii, do barwnego kraju Aborygenów? A jeszcze kiedy za przewodnika możemy mieć norweskiego policjanta, który ubarwi naszą podróż odrobiną dramatyzmu. Prawda, że ciężko się oprzeć?

Twórcą owej podróży jest Jo Nesbo, norweski pisarza, który powołał do życia policjanta Harry’ego Hole i stworzył cykl powieści kryminalnych z nim. „Człowiek nietoperz” (Flaggermusmannen), który powstał w 1997 roku (w Polsce ukazał się dopiero w 2005) rozpoczyna ową serię. Jo Nesbo za swój debiut literacki w tym gatunku, otrzymał dwie nagrody: nagrodę Rivertona (za najlepszy tekst o charakterze kryminalnym) oraz Szklany klucz, przyznawany pisarzom z kraju nordyckiego za najlepszą powieść kryminalną.

„Lecz jeśli od czasu do czasu nie opuścisz gardy, będziesz miał ręce zbyt zmęczone na to, żeby uderzyć.”

Akcja powieści rozpoczyna się na lotnisku, kiedy to do Sydney przybywa norweski policjant Harry Hole. Został on wysłany do wyjaśnienia zabójstwa swojej rodaczki Inger Holter. Jego towarzyszem w przemierzaniu australijskich uliczek i szukaniu śladów zostaje miejscowy funkcjonariusz, Aborygen – Andrew Kensigton. To właśnie dzięki niemu Harry poznaje ciemne zakamarki Sydney, razem odwiedzają handlarzy narkotyków, domy publiczne i podejrzane lokale. Wszystko to w towarzystwie przypowieści o rdzennych mieszkańcach Australii. Opowieści te mają nakierować i pomóc Hole’mu przybliżyć się do mordercy Inger. W raz z rozwojem sytuacji, te pojedyncze zabójstwo okazuje się jednym z wielu. Czyżby na terenie Australii grasował jednak seryjny morderca? Harry powoli układa zebrane szczątki informacji w jedną całość, która prowadzi go do sprawcy. Może się jednak ukazać, że będzie za późno…

„Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. A tego, czego się boją, nienawidzą.”

Głównym bohaterem jest wspomniany Harry Hole, norweski policjant, który ma za sobą dość dużo przeżyć. Na jego przykładzie, autor starał się pokazać jak poważnym problemem jest alkoholizm. Ukazał człowieka, który wyrwał się z jego szponów ale także poddał się słabości i powrócić do znanego stanu upojenia alkoholowego. Pokazał jak ciężko jest walczyć z uzależnieniem i co nas może spotkać kiedy przegrywamy tą walkę. Cała ta otoczka powoduje, że Harry przestaje być wyidealizowanym bohaterem. Staje się zwykłym człowiekiem z własnymi słabościami i bagażem doświadczeń a przez to bliższy czytelnikowi.

Poza głównym wątkiem kryminalnym, Nesbo wprowadza nas w świat Australii i tego jak tam się życie. Na kartach swojej powieści porusza temat losów Aborygenów. Opowieści, którymi raczą tubylcy Harry’ego obrazują historię rdzennych mieszkańców. Pokazany jest także konflikt na tle społecznym i rasowym, to jak owe sprawy wpływają na życie wszystkich. Dodatkowo autor ukazuje nam Sydney jako miasto przyjazne homoseksualistom oraz częściowo narkomanom. Gdzie na porządku dziennym jest bycie innej orientacji seksualnej jak i zażywanie nie do końca legalnych używek.

„Ludzka natura jest jak wielki nieprzenikniony las, którego dogłębne poznanie nikomu nie jest dane. Nawet matka nie zna najgłębszych tajemnic własnego dziecka.”

Akcja powieści, cóż, do zbytnio dynamicznych nie należy. Na początku ciągnie się i ciągnie, próbując zainteresować czytelnika Australią oraz prowadzonym dochodzeniem. Niestety dość słabo jej to wychodzi. Co prawda, potem nabiera trochę tempa, zachęcając nas do przekręcania kolejnych kart, by niestety znowu zwolnić czy nawet zachęcić do omijania niektórych fragmentów. Gdybym miała oceniać, to „Człowiek nietoperz” jest bardziej książką poznawczą niż kryminałem. Jak dla mnie ten wątek kryminalny ma chyba bardziej za zadanie urozmaicić nam owe opisy Australii. I choć te wszystkie wstawki są ciekawe, to jednak z niecierpliwością wracałam do głównego nurtu. Może to przez to, że było ich za dużo, a może dlatego, że nie zawsze były dobrze wpasowane w całość czy też przydługie momentami. Trudno jednoznacznie wskazać winowajcę. Bohaterowie, mimo, że dość realni to też nie zrobili na mnie zbyt dobrego wrażenia i po ostatniej stronie uciekli z mojej pamięci. No może Harry Hole zostanie trochę dłużej. Nie jest oczywiście aż tak źle, intryga i dochodzenie do prawdy jest dobrze skonstruowana i (pomimo tych opisów) zaciekawia czytelnika. To właśnie ratuje jak dla mnie ową pozycję.

„Ale prawda jest na szczęście bardzo względną rzeczą, i zmienną. Naginamy ją tak, aby znalazło się na nią miejsce w naszym życiu, a przynajmniej na jakąś jej część.”

Skandynawscy pisarze… ach jak ja do nich nie mogę przemóc. Podchodzę, podchodzę i podejść nie mogę. Właśnie w ramach walki z tą niechęcią postanowiłam sięgnąć po polecanego mi Jo Nesbo i jego pierwszą powieść z cyklu o Harry’m Hole. Czytając później różne opinie, wybór ten nie dość był trafny bo pozycja ta nie należy podobno do najlepszych ale co zrobić. Moje negatywne nastawienie niestety mocno przełożyło się na samo czytanie, książkę męczyła i męczyłam i zmęczyć nie mogła. Tylko upór sprawił, że ją skończyłam, a jaka była moja euforia z tego powodu. Jo Nesbo i „Człowiek nietoperz” nie olśnił mnie ani nie zachęcił aby dalej kontynuować przygodę z policjantem Hole. Ot przeciętna książką, na którą raczej szkoda czasu (chyba, że ma się go w nadmiarze). Trochę szkoda, że nie rozbudziła ona we mnie sympatii do skandynawskiej twórczości, może kiedyś uda mi się znaleźć dobrą pozycję.

O książce:
Tytuł: Człowiek nietoperz
Tytuł oryginalny: Flaggermusmannen
Autor: Jo Nesbo

Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Data wydania: 17-10-2012
Liczba stron: 339 (wersja kieszonkowa)
Cykl: z Harry Hole (tom 1)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *