“Awaria małżeńska” – Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz [recenzja]

“Awaria małżeńska” - Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz

Związek przyczynowo – skutkowy może być pewnego rodzaju paradoksem, który pojawia się niespodziewanie i atakuje znienacka. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że pewien kot, całkiem zwyczajny i całkiem niewinny doprowadził do zawirowań, ba, do wywrócenia do góry nogami życia dwóch małżeństwa? Ciekawi? W takim razie powinniście sięgnąć po “Awarię małżeńską” i sprawdzić czy na pewno to wszystko zapoczątkował kot a nie na przykład spóźniony obiad albo czyjeś odkochanie.

“Kobieta jest jak otwarta książka. Wprawdzie o fizyce kwantowej i po chińsku, ale otwarta.”

Owego pechowego kota do życia powołały dwie, znane i lubiane polskie autorki – Magdalena Witkiewicz i Natasza Socha, którym można zarzucić jedno. Są dobrymi obserwatorami życia i  umieją oddać jego naturę w swoich powieściach. Na swoim czytelniczym koncie mam sporo utworów, które wyszły spod pióra owych dam, więc wiedziałam czego się spodziewać i jak możecie się domyślić nie zawiodłam się, w szczególności, że poszukiwałam czegoś lekkiego i powodującego uśmiech na twarzy.

“Ludzie perfekcyjni tylko na pierwszy rzut oka wydają się być partnerami, o których marzymy. Tyle że z czasem ich doskonałość staje się największą wadą. No i są cholernie nudni.”

Wracając jednak do powieści to przez tego kota, ucierpiały dwie kobiety: Justyna i Ewelina, którym to zafundował kilkutygodniowy pobyt w szpitalu na oddziale ortopedycznym. Wszystko byłoby może dobrze, gdyby nie to, że w domu każdej z niej, czekała dwójka dzieci i mąż, nie mający pojęcia o co chodzi z tym całym “zajmowaniem się domem i dziećmi”. Tak o to mężowie Mateusz i Sebastian zostali rzuceni na głęboką wodę, w szczególności, że nie wiadomo do jakiej szkoły chodzą dzieci, jak suszy się pranie i czemu rano prasuje się skarpetki. Gdy dodamy do tego jeszcze tajemniczą “Panią Ornitolożkę”, która zajmuje się trochę innymi ptaszkami to wybuchy śmiechu mamy gwarantowane.

“Jednego bowiem nie można kobietom odmówić – potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, sam dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią.”

“Awaria małżeńska” w żartobliwy sposób pokazuje życie wielu par, uwypuklając i nadając animuszu niektórym stereotypom. Autorki stworzyły dwa, całkiem inne a jednak podobne do siebie małżeństwa, w których to kobieta tworzy centrum dowodzenia. Pracuje, dba o dom, opiekuje się dziećmi i z dnia na dzień bierze na siebie więcej. To ona wie co będzie lepsze i jak lepiej zrobić, to ona ulega oczętom pociech wykonując za nie niektóre czynności, spychając męża z drogi. Dążenie do idealności a także brak docenienia z drugiej strony, przyprawia tylko niezadowolenia, co w konsekwencji rodzi problemy małżeńskie. Pamiętacie, związek przyczynowo skutkowy.

“Życie to nie wyścig, w którym gonimy idealną wizję samych siebie. To również wpadki, błędy i drobne pomyłki. Warto pamiętać o jednym: nadmiar słodyczy potrafi w końcu zemdlić. Nadmiar doskonałości również.”

Owy przymusowy pobyt w szpitalu i zamiana ról pokazuje jak bardzo nie doceniamy naszych bliskich. Jak niektóre rzeczy stają się oczywistością, którą nie zaprzątamy sobie głowy. Jak nabite do głowy stereotypy sprawiają, że żyjemy w krzywym zwierciadle idealnego świata a to raczej się nie uda na długą metę. “Awarię małżeńską” można potraktować jak pewnego rodzaju zabawny poradnik, który mówi patrz i myśl, może się czegoś nauczysz. To wszystko w lekkim i przyjemnym stylu, dobarwione przezabawnymi sytuacjami i dialogami sprawia, że owa prawda jest zjadliwa.

“Ale to nie tylko poważne kryzysy, takie jak zdrada czy chorobliwa zazdrość, rozbijają związek. Miłość skutecznie wychładzają drobnostki, codzienność i rutyna, z którą nie potrafimy sobie poradzić. A kiedy nasz związek w końcu się rozpada, rozkładamy ze zdziwienia ręce – jak to się stało? Przecież byli nierozerwalni jak Maja i Gucio. Jak Bolek i Lolek. Jak Tinky Wiinky i jego torebka!”

“Awaria małżeńska” to bardzo przyjemna i przezabawna powieść, która dostarczy Wam masy radości. Czyta się ją bardzo szybko, historia wciąga i pokazuje jak życie jest nieprzewidywalne, i że nigdy nie wiemy co może się wydarzyć. Polecam.

“Awaria małżeńska” - Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz

O książce:
Tytuł: Awaria małżeńska
Autor: Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 20-01-2016
Liczba stron: 376

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4

Podsumowanie:

“Awaria małżeńska” to bardzo przyjemna i przezabawna powieść, która dostarczy Wam masy radości. Czyta się ją bardzo szybko, historia wciąga i pokazuje jak życie jest nieprzewidywalne, i że nigdy nie wiemy co może się wydarzyć. Polecam.

Dodaj komentarz