“Anne z Avonlea” - Lucy Maud Montgomery
Książki

“Anne z Avonlea” – Lucy Maud Montgomery [recenzja]

Początek roku 2022 przyniósł wielkie ożywienie wśród wszystkich miłośników rudowłosej dziewczynki mieszkającej na Wyspie Księcia Edwarda. Ukazał się bowiem nowy przekład znanej i kochanej Ani Shirley. Ani, która stała się Anne a Zielone Wzgórze zostało zastąpione Zielonymi Szczytami. Dyskusje o tym zamachu trwały dość długo a emocje sięgały zenitu. Wszystkiemu winna zaś stała się Anna Bańkowska, która postanowiła oddać w ręce czytelników tłumaczenie najbliższe oryginałowi. Za co już teraz dziękuje. Po pięciu miesiącach ukazał się drugi tom w nowym przekładzie a to oznacza, że czas zatem powrócić ponownie do Avonlea. 

“Anne z Avonlea” to historia o dorastaniu, pokonywaniu przeciwności ale i zabawnych perypetiach bohaterów. Anne, wkracza w dorosłe życie i marzy o studiowaniu. Niestety problemy Marilli, krzyżują jej plany. Zamiast wyjechać pozostaje w Avonlea, gdzie obejmuje posadę nauczycielki. Dodatkowo angażuje się bardzo w Koło Entuzjastów Avonlea. Poznaliście już Anne we wcześniejszym tomie, więc możecie być pewni, że czeka was wiele zabawnych sytuacji a także magicznych miejsc, które sprawiają, że sami byście chcieli tam się znaleźć. Chociażby Chatka Ech. Aby na ustach czytelników pojawił się jeszcze większy uśmiech do grona bohaterów dołącza Davy i Dory, kilkuletnie bliźnięta przygarnięte przez Marille i Anne. 

“Anne z Avonlea” - Lucy Maud Montgomery

Drugi tom przygód Anne to kolejna wspaniała przygoda pozwalająca na odwiedzenie Wyspy Księcia Edwarda. To możliwość ponownego przechadzania się po ścieżkach Avonlea i odwiedzania urokliwych miejsc. Słuchania rozmów i śmiechów bohaterów, patrzenia na ich rozterki i smutki. To historia o dojrzewaniu i wchodzeniu w dorosłość. Stawania się odpowiedzialnym za siebie ale także za innych. To spotykanie bratnich duszy, zawarcie nowych przyjaźni a także podglądania miłości. Bo przecież nie można zapominać o uczuciu, które kiełkuje między Anne a Gilbertem. Ciekawi jak to się skończy? Cóż zdradzę, że jakiś ślub się odbędzie. 

Czytanie Ani, a tak naprawdę Anne w tłumaczeniu Anny Bańkowskiej sprawiło mi nie lada przyjemność. Bo choć dobrze znam Anię to czułam się jakbym odkrywała jej historię na nowo. Tłumaczka nie tylko utrzymała urok powieści, który kiedyś mnie zachwycił ale dodała mu całkowicie innych barw. Znikły gdzieś niedoskonałości, drobnienia czy infantylność dokonane w pierwszym tłumaczeniu. Przekłamania, które każdy z nas mógł obecnie wyłapać już nie przeszkadzają. Dostaliśmy kolejny tom powieści, która może podbić serca młodego pokolenia, tak całkowicie innego od nas, wychowanych na “Ani z Zielonego Wzgórza” w tłumaczeniu Rozalii Bernsteinowej. 

“Anne z Avonlea” to wzruszająca historia, która mimo, że działa się wiek temu chwyta za serce. Przenosi do świata niezapomnianych bohaterów, którzy z tomu na tom stają się coraz bliżsi. Nowe tłumaczenie sprawia, że starsi, znający Anne okrywają ją na nową, zaś początkujący dostają “odmłodzoną” wciągającą historię. Jeśli więc jeszcze się zastanawiacie czy warto to podpowiem Wam, tak warto poznać Anne na nowo. 

“Anne z Avonlea” - Lucy Maud Montgomery

O książce:
Tytuł: Anne z Avonlea
Tytuł oryginalny: Anne of Avonlea
Autor: Lucy Maud Montgomery
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Wydawnictwo: Marginesy

Data wydania: 2022-06-01
Liczba stron: 320
Cykl: Ania z Zielonego Wzgórza (tom 2) 

 

 

Oficjalna recenzja portalu:

Lubimyczytac.pl

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
6

Podsumowanie:

“Anne z Avonlea” to wzruszająca historia, która mimo, że działa się wiek temu chwyta za serce. Przenosi do świata niezapomnianych bohaterów, którzy z tomu na tom stają się coraz bliżsi.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *