“Ania z Wyspy Księcia Edwarda” – Lucy Maud Montgomery [recenzja]

"Ania z Wyspy Księcia Edwarda" – Lucy Maud Montgomery

Gdy w zapowiedziach wydawniczych ujrzałam książkę „Ania z Wyspy Księcia Edwarda” promowaną jako „ostatni tom serii powieści o Ani Shirley wydany w pełnej, nie okrojonej wersji, w zgodzie z oryginalnym maszynopisem przekazanym przed laty kanadyjskiemu wydawcy przez autorkę” zadziałała chwila i zamówiłam w przedsprzedaży. Nie będę ukrywać, że zachłysnęłam się marketingowym szumem, nie sprawdzając co tak naprawdę kryje się w zawartości powieści. No cóż tak to jest jak nazwisko Lucy Maud Montgomery i Ania Shirley na mnie działają. Niemniej jednak z wielką nadzieją oczekiwałam dokąd tym razem zabierze mnie rudowłosa bohaterka i niestety bardzo się zawiodłam.

„Ania z Wyspy Księcia Edwarda” w oryginalne „The Blythes Are Quoted”  jest zbiorem piętnastu opowiadań, które przybliżają nam sąsiadów i przyjaciół rodziny Blythów, mieszkających na Wyspie Księcia Edwarda. Historię podzielono na dwie części, większa bo składająca się z 11 opowieści przenosi nas w świat przed I wojną światową, pozostałe 4 opowiadają już dzieje po wojnie. Warto tu dodać, że okrojony zbiór opowiadań ukazał się w 1974 roku, polskie wydanie ukazało się pod tytułem „Spełnione marzenia” dopiero w 2009 roku. W tym samym roku, na rynku zagranicznym opublikowana została pełna wersja, zawierająca te brakujące 100 stron. My otrzymaliśmy ją dwa lata później. Jak sami możecie się domyśleć, czytelnicy pierwszego zbioru dużo nowego się nie dowiedzą.

“Na starej twarzy zostały ślady. Podróży, którą zowiemy życiem.

Tak jak już wspomniałam książka zawiera opowiadania dotyczące mieszkańców Glen St. Mary, czyli bliższych i dalszych znajomych Ani i Gilberta Blythów. Każde opowiadania jest odrębną historią, w której poruszane są problemy dnia codziennego, z którymi muszą się zmagać bohaterowie. Nie zawsze są to historię szczęśliwe. Pomiędzy tymi opowiastkami możemy trafić na pewnego rodzaju przerywniki, w postaci wierszy Ani i jej syna Waltera. Zawsze wydawało mi się, że Ania jest bardziej pisarką niż poetką ale widać byłam w błędzie. Te poetyckie momenty są jedynymi chwilami, która przybliżają nas do rudowłosej bohaterki i jej rodziny. To wtedy możemy podsłuchać ich rozmów, dialogów pełnych rozmyślań na temat życia i tego co się dzieje. Niestety jak dla mnie, nie były to raczej ciekawe chwile. Muszę się też przyznać, że wiersze pomijałam, niestety nie przepadam za poezją.

“Porzucona nadzieja zatruwa serce.

Co ja bym mogła powiedzieć o „Ani z Wyspy Księcia Edwarda” to , że się na niej zawiodłam. Nie jest to typowy zawód nad treścią, tylko nad tym, że spodziewałam się całkowicie czegoś innego i chyba na tym polega główny minus. Przeczytanie tych opowiadań, w których brak jest specyficznego klimatu z poprzednich powieści, sprawiło, że poznała Lucy Maud Montgomery z innej strony. Pisarkę, która zatraciła gdzieś swój optymistyczny urokliwy styl, który tak mnie oczarował. Kwestie wojny odbiły się na wszystkich, więc może i autorce mogło zabraknąć sił na danie powieści uroku. A może wina jest w tłumaczeniu, wychowałam się na bardzo starych przekładach, w których język był przepełniony ciepłem i tym czymś. A tu jest sucho. No i jeszcze te drobne pomyłki w tłumaczonych imionach. Widocznie ktoś kto tłumaczył / redagował nie poczuł klimatu i nie postarał się zbytnio.

Czy owy ostatni tom Ani warto polecić? I tak i nie. Jeśli oczekujecie kolejnej „bajkowej” i napawającej swoistym urokiem książki to nie sięgajcie. Jeśli zaś chcecie poczytać dobra prozę w postaci opowiadań, przepełnioną różnymi uczuciami to jak najbardziej.

"Ania z Wyspy Księcia Edwarda" – Lucy Maud Montgomery

O książce:
Tytuł: Ania z Wyspy Księcia Edwarda
Tytuł oryginalny: The Blythes Are Quoted
Autor: Lucy Maud Montgomery
Tłumaczenie: Paweł Ciemniewski
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 01-06-2011
Liczba stron: 600
Cykl: Ania z Zielonego Wzgórza (tom 9)
Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4

Podsumowanie:

“Ania z Wyspy Księcia Edwarda” to zbiór opowiadań dotyczący otoczenia Ani i Gilberta Blythów. Znów na chwilę możemy po przebywać w otoczeniu Ani. Szkoda tylko, że tych momentów jest tak mało i że nie jest to już ten sam klimat.

Dodaj komentarz