“Ani słowa prawdy” – Jacek Piekara [recenzja]

"Ani słowa prawdy" – Jacek Piekara

W mojej biblioteczce od dłuższego czasu leżakowała sobie książka Jacka Piekary – „Ani słowa prawdy – Opowieści o Arivaldzie z Wybrzeża”. I choć jestem miłośniczką twórczości Piekary to jakoś Arivald nie mógł mnie skusić. Nawet zachęcający opis na tylnej okładce obiecujący wielką magiczną przygodę, w której czynny udział biorą „żądne złota krasnoludy, okrutne elfy-ludojady, mroczni wiedźmiarze, czarodziejki i czarownice, wampiry, demony, potwory z innych wymiarów”,  nie mógł mnie przekonać. Widocznie niektóre pozycję muszą u mnie swoje odstać zanim po nie sięgnę.  No ale przyszedł weekend majowy i Arivald w końcu porwał mnie w swoją przygodę.

“Banalne stwierdzenia, sentencje czy przysłowia czasem niezwykle udanie obrazują prawdę (…).”

„Ani słowa prawdy” jest zbiorem dziesięciu opowiadań, w których głównym bohaterem jest Arivald z Wybrzeża, „wybitny” mag z bystrym umysłem i ponadprzeciętną siłą. Nie można też zapomnieć o jego mocnej głowie, która łatwo nie ulega nawet krasnoludzkiemu spirytusowi.  Myślę, że warto dodać, że większość opowiadań o Arivaldzie można było przeczytać we wcześniejszym wydaniu o dźwięcznym tytule” Arivald z Wybrzeża” lub też w starych magazynach fantasy. Tak więc warto zaznaczyć, że ta pozycja jest raczej dla tych, którzy wcześniej nie poznali Arivalda.

“Nigdy nie miałem zaufania do wegetarian. Jest w tym coś z choroby umysłowej.”

No ale wracając do naszego bohatera to w pierwszym opowiadaniu autor dokładnie nam opisuje kim jest ten „wybitny” mag. Arivald mieszka na wybrzeżu gdzie pieści stanowisko „krajowego” maga. Posiada oczywiście „niebieski płaszcz w srebrne gwiazdy, kryształową kulę i Księgę Czarów”  ale poza tym nie przypomina innych czarodziei. Może dla tego, że nie jest on prawdziwym magiem? Arivald wcześniej nazywał się Penszo i „miał za sobą karierę najemnego żołnierza, śpiewaka i poety”, dodatkowo bardzo dużo podróżował. Podczas jednej ze swoich przygód towarzyszył magowi, który zmarł a on niewiele myśląc postanowił przejąć jego magiczne „skarby” i stać się czarodziejem. Już sam ten fakt, jak nauczenie się zaklęć czynią go człowiekiem o bystrym i pojętnym rozumie.

“Żaden ludzki wynalazek nie jest zły lub dobry z samej swej istoty, lecz złe lub dobre może być jedynie wykorzystanie go.”

Tak więc nasz mag wiódł sobie spokojne życie na Wybrzeżu, opiekując się mieszkańcami i choć nie zawsze wszystkie zaklęcia mu wychodziły to i tak cieszył się ogólną sympatią. Pewnego dnia nad Wybrzeże nadciągają czarne chmury a mianowicie statki o długich smoczych łbach, na pokładzie których podróżował potężny czarnoksiężnik mający ochotę na księżniczkę. I jak tu się bronić przed najazdem? Z pomocą Arivaldowi przyszło jego doświadczenie z „poprzedniego” życia.  I tak przy pomocy rozumu pokonał najeźdźców. Niestety ten wyczyn kosztował go wiele a mianowicie zainteresowało się nim Tajemne Bractwo, skupiające wszystkich czarodziei. I o to nasz mag-samouk musiał udać się w paszczę lwa i próbować wszystkich sił aby jego oszustwo nie wyszło na jaw, bo niestety za to groziła sroga kara. Na szczęście jego spryt i umiejętność dostosowywania się do sytuacji sprawiły, że w kolejnych opowiadaniach możemy przeżywać z nim kolejne przygody.

“Nie skleisz stłuczonego jajka, po nocy poślubnej nie znajdziesz w łożu dziewicy”

Spotykamy cudaka z cudakowego lasu, okrutnego wampira, będziemy walczyć z krwiożerczymi pomidorami, odkryjemy tajemnice kopalni krasnoludów. Poznamy także czarownice, które według magów są niezbyt popularne. Odwiedzimy także wiedźmiarzy, którzy traktowani są jako najwięksi wrogowie. W każdym z tych opowiadań Arivald częściej będzie korzystał ze swojego umysłu, sprytu jak i nadzwyczajnej siły. Bo mimo, że jest najwybitniejszym magiem to jednak jego magia bywa zawodna.

“Do wypitki każdy powód jest dobry! (…) Aby tylko pić dużo! I nieważne co, żeby tylko w łeb mocno waliło!”

Ci, którzy znają Piekarę mogą czuć lekki niedosyt w przygodach Arivalda. Jak dla mnie mało tutaj specyficznego humoru autora, dawka, która tutaj jest serwowana jest taka mała…  Z drugiej strony jest odpowiednia dla tych, którzy za tym stylem nie przepadają. „Ani słowa prawdy” jest bardzo fajnym, lekkim zbiorem opowiadań fantasy, które czyta się z wielką przyjemnością. I mimo, że pozycja ma ponad 600 stron to czyta się ją bardzo szybko. Tak więc jeśli chcecie odpocząć, pośmiać się i poprawić sobie humor to ta książka jest jak najbardziej dla Was. Naprawdę, nie musi ona leżakować tak jak u mnie bo Arivald jest „spoko” magiem 🙂

"Ani słowa prawdy" – Jacek Piekara

O książce:
Tytuł: Ani słowa prawdy
Autor: Jacek Piekara
Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza Runa
Data wydania: 2008
Liczba stron: 608
 
Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4.2

Podsumowanie:

„Ani słowa prawdy” jest bardzo fajnym, lekkim zbiorem opowiadań fantasy, które czyta się z wielką przyjemnością. Tak więc jeśli chcecie odpocząć, pośmiać się i poprawić sobie humor to ta książka jest jak najbardziej dla Was.

Dodaj komentarz