"Angielska niewolnica" – Brent Madeleine
Brent Madeleine,  Książki

„Angielska niewolnica” – Brent Madeleine [recenzja]

No niestety stało się, moje „wyjazdowe zapotrzebowanie książkowe” się skończyło a co za tym idzie stanęłam pod znakiem bezowocnej nudy. Na szczęście w zasięgu przeczytania pojawiła się tajemnicza książka o „Angielskiej niewolnicy” autorstwa Madeleine Brent. Problem w tym, że wszystko zapowiadało, że czeka mnie typowy romans, który od harlequina różni się tylko ilością stron. No ale skoro już ktoś wydał ją w twardej okładce, to może uchodzić za przysłowiowego raka na bezrybiu.

Madeleine Brent, jak się później dowiedziałam, jest pseudonimem literackim brytyjskiego pisarza Petera O’Donnell (1920-2010), który znany jest najbardziej z serii o superagentce Modesty Blaise. Jako Brent, tworzył głównie romanse i jak można się doczytać, za jedną ze swoich powieści („Merlin’s Keep„) otrzymał nagrodę „Romantic Novel of the Year Award” 1978 roku.  Mi dane było przeczytać jedną z późniejszych pozycji, bo „Angielska niewolnica” ukazała się w 1984 roku.

Powieść czy lepiej pasujący romans opowiada historię siedemnastoletniej Jeminy Lawley, która wraz z rodzicami mieszka na placówce w Afganistanie. Niestety w wyniku zamach jej opiekunowie zostają zamordowani a ona uprowadzona w góry Hindukuszu. Tam z angielskiej panienki staje się niewolnicą, która musi usługiwać paszy, który ją zakupił.  Po dwóch latach cierpienia i poniżeń udaje się jej uciec. Pomocy udziela jej pewien wędrowiec, z którym podróżuje przez Afganistan w kierunku cywilizacji. Po wielu różnych przygodach udaje jej się dotrzeć do swojego ojczystego kraju – Anglii. Ale tu też nie jest spokojnie, pojawiają się problemy i kłopoty, które wskazują raczej na brak rozwiązania. Czy ta doświadczona przez los dziewczyna poradzi sobie i czy przy okazji znajdzie miłość swojego życia?

Romans to gatunek, który do mnie nie przemawia i raczej nie sięgam po niego bez konieczności. Nic więc dziwnego, że po „Angielską niewolnicę” sięgałam pełna obaw (chociażby tego, że zostanę zasłodzona na śmierć). Na szczęście, zostałam mile zaskoczona. Oczywiście mamy tutaj wątek miłosny, który, co dziwne, nie jest mocno wyeksponowany, wręcz powiedziałabym, że umiejętnie wkomponowany. Sama historia jest ciekawa i w pewien sposób wciągająca. Może troszkę przekombinowana, ale to chyba urok tego gatunku literackiego. Autorowi, który w swoje dzieło wplótł przygodę i odrobinę kryminału (ach te tajemnice) sprawił, że romans ten był zjadliwy i nie odbijał się.

Podsumowując, czy książka jest warta przeczytania? Cóż jeśli gustujecie w tego typu powieściach to myślę, że tak. Jest to przyjemna książeczka, która co prawda nie wnosi niczego ciekawego ale pozwala mile spędzić czas. Jeśli zaś takie klimaty nie są dla Was to cóż, jak już to napisała, na bezrybiu i rak ryba i „Angielską niewolnicę” da się przeczytać.

O książce:
Tytuł: Angielska niewolnica
Tytuł oryginalny: Stormswift
Autor: Madeleine Brent

Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Świat Książki

Data wydania: 1998
Liczba stron: 351

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *