“Alibi na szczęście” – Anna Ficner-Ogonowska [recenzja]

"Alibi na szczęście" – Anna Ficner-Ogonowska

Alibi na szczęście” autorstwa Anny Ficner – Ogonowskiej trafiło w moje ręce przez przypadek. Musze się przyznać, że wcześniej nic nie słyszałam ani o powieści ani o autorce, cóż nie ma co się dziwić gdyż nie miłuje się w „kobiecych” pozycjach. Zachęcona jednak pozytywnymi opiniami, postanowiłam przeczytać tą ponad sześciuset stronną pozycję. Na plus też sugerowało podsumowanie Artura Żmijewskiego: „Opowieść o tym, z jaką determinacją mężczyzna jest w stanie walczyć o miłość kobiety. Chwilami pogodna, chwilami wzruszająca historia rodzącego się uczucia. Love story, która czyta się jak kryminał”. Facet i taki komentarz?

Anna Ficner – Ogonowska jest nauczycielką mieszkającą w Warszawie a „Alibi na szczęście” jest jej debiutem literackim. Jak sama przyznała, książkę napisała dla siebie, jednakże jej mąż postanowił wysłać ją, w tajemnicy, do wydawnictwa. Z tego miejsca należą mu się podziękowania, bo mimo nie mojego klimatu to powieść ta przypadła mi do gustu.

Akcja powieści dzieje się w Warszawie, gdzie poznajemy Hanię Lerską, nauczycielkę języka polskiego w liceum, która to wiedzie spokojne i uporządkowane życie. Wszystko to jest jednak przykrywką dla tego co naprawdę kryje się we wnętrzu naszej bohaterki, bo niestety ma w swoim życiorysie wielką tragedię.

W stolicy mieszka także Mikołaj, który prowadzi firmę architektoniczną. I jak to bywa w tego typu powieściach, zbieg okoliczności sprawia, że ich drogi łączą się w jedną a serce Mikołaja zapala wielkim uczuciem do Hanki. Oczywiście aby urozmaicić czytelnikowi historię, miłość ta nie należy do najprostszych, bo nasz bohater musi „walczyć” o swoją wybrankę a przy okazji wykazywać się anielską cierpliwością. No ale czy dla miłości swojego życia nie warto?

To pełna nadziei opowieść o tym, że nic nie zamyka nam drogi do szczęścia. Bo szansa na nowe życie jest zawsze i tylko od nas zależy, czy zechcemy ją wykorzystać. – Wydawca

Tematem przewodnim w „Alibi na szczęście” jest miłość i w sumie tylko miłość, która jest lekiem na wszystko, o którą warto walczyć i tak dalej. Można by się nawet pokusić i stwierdzić, że to taki harlekinowy klimat o dużej objętości. Na szczęście jest ona zjadliwa. Może czasami trochę przysładza ale w całości jest do przełknięcia, prawie bez popijania. Na pewno zasługą tego jest rola postaci drugoplanowych, chociażby zwariowanej Dominiki, której życiodajna energia przelewa się na czytelnika sprawiając, że niektóre momenty nabierają tempa i przywołują uśmiech. Wkład swój ma też pani Irenka i jej „ciepło” wpływające pozytywnie na całość.

Muszę przyznać, że pierwsze strony szły mi bardzo wolno i jakoś nie mogła się przekonać zbytnio. Na szczęście tajemnica Hani zachęcała mnie do przekręcania strony za stroną. Zastanawiałam się co może być sensownym powodem tego, że owy styl do mnie nie przemawia, ale mówiąc szczerze to nie do końca jestem pewna. Może niema jednej rzeczy, a tylko zbiór kilku, poczynając od nie mojego stylu a kończąc nie niewyprawionym piórze autorki.

Alibi na szczęście” jest na pewno bajkową książką, która opowiada o życiu kilku osób, ich problemach, radościach no i oczywiście miłości. Mimo, że historia ta toczy się przez ponad 600 stron to jak dla mnie kończy się szybko. Bardzo mało było momentów, które by mi się dłużyły i z niecierpliwieniem czekałabym na koniec sceny (oczywiście poza początkiem). Ma też oczywiście przesłanie, że nie warto się zamykać na szczęście czy miłość, bo nigdy nie wiadomo co nas może spotkać za zakrętem. Myślę, że można ją śmiało polecić innym, czy się spodoba – nie wiem, ale na pewno wyciągnięcie z niej bardzo dużo ciepła.

"Alibi na szczęście" – Anna Ficner-Ogonowska

O książce:
Tytuł: Alibi na szczęście
Autor: Anna Ficner - Ogonowska
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Data wydania: 30-05-2012
Liczba stron: 672
Cykl: Alibi na szczęście (tom 1)
Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
4

Podsumowanie:

“Alibi na szczęście” jest na pewno bajkową książką, która opowiada o życiu kilku osób, ich problemach, radościach no i oczywiście miłości. Myślę, że można ją śmiało polecić innym, czy się spodoba – nie wiem, ale na pewno wyciągnięcie z niej bardzo dużo ciepła.

Dodaj komentarz