“Achaja” – Andrzej Ziemiański – tom 1 [recenzja]

“Achaja” - Andrzej Ziemiański - tom 1

Wyobraź sobie świat brutalny, świat pełen podziałów i wojen, świat panów i chłopów, świat intryg i kłamstw. Gdy jego zarysy naszkicowały się w Twojej głowie, to osadź w nim księżniczkę, która stanie się niewolnicą, galernika, która stanie się księciem i maga, który podda się woli boskiej. Przyznasz, zaczyna być ciekawie? Nie pozostaje Ci zatem nic innego jak sięgnąć po pierwszy tom “Achai”, która porwie Cię w ten mroczny świat.

“Achaja” wyszła spod pióra Andrzeja Ziemiańskiego, polskiego pisarza science fiction i fantasy. Historia księżniczki, galernika i maga została podzielona na trzy, dość grube tomy, które porywają czytelnika w stworzony przez autora świat.  Ale to nie wszystko, gdyby ktoś czuł niedosyt to zawsze ma do dyspozycji jeszcze pięciotomowy cykl “Pomnik Cesarzowej Achai” i na chwilę obecną, dwutomowy cykl “Imperium Achai. Virion”. Tak więc jeśli tylko polubicie głównych bohaterów to swą czytelniczą duszę możecie zadowolić.

“Pamiętaj, w życiu nigdy wszystko naraz nie układa się dobrze, jeśli tak ci się wydaje, znaczy, że wariujesz.”

Po pierwszy tom “Achai” sięgnęłam całkowicie przypadkowo. Z okazji świąt otrzymałam dostęp do kilku audioboków, w tym właśnie pozycji Ziemiańskiego. Cóż nie zastanawiałam się dłużej i postanowiłam spróbować jego twórczości. Ową historię czyta Joanna Jeżewska, polska aktorka filmowa i teatralna. “Achaja” poza tym, że jest moim pierwszym spotkaniem z Ziemiańskim to także jest to mój debiut w dziedzinie audiobooków. Zobaczymy co będzie.

“Twoim najgorszym wrogiem jest twój własny umysł. On cię wiąże, on cię krępuje”

Historia w “Achai” została podzielona na trzy osobne wątki, które jak można się domyślić, gdzieś, kiedyś się połączą. Pierwszym z nich jest historia tytułowej księżniczki Achai, córki Wielkiego Księcia Troy Archentara. Niestety jej życie pod zamkowym dachem do udanych ciężko zaliczyć, w szczególności gdy pojawia się męski potomek w rodzie. Tak oto rozpoczyna się droga, która biegnie po linii pochyłej, gdzie już nie będzie można niżej upaść. Drugim wątkiem jest historia skryby Zaana i galernika Siriusa, którzy przez przypadek na siebie wpadają. Zbiegi okoliczności i zachłanność Zaana, by o nim pamiętano, pcha ich prosto w zamkowe komnaty. Ostatnią ścieżką są losy maga Mereditha, który staje się “zabawką” w rękach boga.

“Zawsze pamiętaj o jednym. Walczysz dla siebie. Nie po to, żeby wszyscy widzieli, jaka jesteś dobra, żeby cię podziwiali.”

Autor systematycznie wprowadza czytelnika w świat stworzony przez siebie. Wyjaśnia prawa i zasady panujące zarówno w królestwie Troy, jak i cesarstwie Luan. Krok po kroku oswajamy się z tymi informacjami, które bywają dość brutalne i bardziej przypominają barbarzyństwo niż cywilizację. Trzeba przyznać, że Ziemiański nie owija w bawełnę, zarówno słownictwo, któremu bliżej do podwórkowej łaciny, jak i wymyślne losy bohaterów pełne tortur powodują, że ciężko tu użyć sformułowań lekka czy przyjemna lektura. Coś co dość mocno rzuca się w oczy czytelnikowi, to to jak w książce traktowane są kobiety. Cóż może się to nie podobać ale z drugiej strony jak spojrzymy na historię naszej cywilizacji, to dużo nie brakuje aby powiedzieć, że nic nowego nie wymyślił. Choć przyznaje, że w obecnych czasach taka pogarda wobec kobiet może być dość oburzająca.

“Nikt nie powiedział, że wolność jest łatwa, że tania jak postaw sukna, że można ją mieć jak dziwkę za dwa brązowe w burdelu. Ale można ją mieć. Tylko nie patrz na innych. Zobacz samą siebie we własnych oczach. Nigdy nie patrz na innych. Wolność to Ty, kotku. Tylko ty !”

Jak już wspomniałam, fabuła składa się z trzech, przewijających się pomiędzy sobą wątków. Raz akcja płynie z nurtem a my wciągnięci oczekujemy z wytchnieniem tego co się stanie. Innym razem prowadzone dyskusje sprawiają, że ogarnia nas przemożna chęć ziewania. Tak samo jak historię, tak i bohaterowie są różni. Na strona powieści przechodzą swoistego rodzaju metamorfozy, które pozwalają dostosowywać się do zaistniałych sytuacji. Nie powiedziałabym, że zapałała wielką miłością do bohaterów. Co prawda są ciekawi ale potrafią irytować swoim zachowaniem.

Przyznam się, że gdyby nie audiobook to nie wiem czy wciągnęłabym się w ową historię i ją skończyła. Jednak możliwość słuchania gdy nie można czytać powodowała, że owe nudne momenty jakoś przemijały i systematycznie zagłębiałam się w losy bohaterów. Prawdą jest, że słuchając zmienia się odbiór książki. Kryjąca się pod słowem pisanym historia nabiera innego wydźwięku. Narracja a w tym emocje bohaterów zostają lekko zaburzone poprzez lektora, jego intonacja a także emocje przenoszą się na słuchacz. Czasem jest to na plus, czasem na minus. Jak dla mnie w tym przypadku, jednak na plus.

“Achaja” Andrzeja Ziemiańskiego to pozycja, która nie rzuciła mnie na kolana, nie spowodowała wielkiego zachwytu. Przyznaje momentami słuchało się jej ciekawie ale czegoś mi w niej zabrakło. Nie mogę też powiedzieć aby była to zła pozycja bo wtedy nawet jej słuchanie by mnie znudziło. Myślę, że jest to interesująca pozycja, po którą warto sięgnąć przy się przekonać czy należy się do grona osób lubiących “Achaję” czy nie za bardzo. Ja niestety przychylam się do tej drugiej grupy.  

“Achaja” - Andrzej Ziemiański

O książce:
Tytuł: Achaja
Autor: Andrzej Ziemiański
Czyta: Joanna Jeżewska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 25-03-2011
Liczba stron: 688
Cykl: Achaja (tom 1)

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
3.6

Podsumowanie:

“Achaja”  to interesująca pozycja, po którą warto sięgnąć by sprawdzić czy świat stworzony przez autora pochwyci Cię na dobre. Mnie niestety nie rzuciła  na kolana, nie spowodowała wielkiego zachwytu, chociaż ciekawe momenty się zdarzały. 

Dodaj komentarz